Koniec hossy na surowcach?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 stycznia 2011, 12:01
Rosnąca podaż ze strony dostawców spowoduje, że już w tym roku ceny metali i surowców przemysłowych się ustabilizują. Przecena może wynieść nawet 20 proc.

O tym, że zbliża się korekta cen surowców, takich jak ropa naftowa, złoto czy miedź, analitycy wspominają już od kilku tygodni. – Przecena może wynieść nawet 20 proc. – mówi Paweł Cymcyk, analityk AZ Finanse. Z tymi prognozami zgadza się Krzysztof Stępień, główny analityk AgioFunds TFI. On spodziewa się korekty pod koniec I kwartału lub w II kwartale tego roku.

Ale eksperci z DI BRE Banku w swoich prognozach idą dalej i twierdzą, że wkrótce będziemy mieli do czynienia nie z korektą, ale z końcem hossy. I podają co najmniej kilka powodów, które do tego doprowadzą. – Uważamy, że obecnie surowce są znacznie przewartościowane, głównie za sprawą bańki spekulacyjnej – mówi Michał Marczak, dyrektor departamentu analiz DI BRE Banku. Wskazuje przy tym na ropę naftową, na którą zapotrzebowanie ze strony światowych gospodarek jest stabilne, a mimo to ceny rosną. Ceny złota znajdują się w trendzie wzrostowym już od ponad 10 lat. W ciągu ostatnich 12 miesięcy większość surowców podrożała o kilkadziesiąt procent, na przykład miedź od stycznia ubiegłego roku zdrożała z 7,5 tys. do ponad 9,5 tys. dolarów za tonę.

>>> Czytaj także: Miedziowy gigant nie zwalnia tempa: KGHM przymierza się do nowych złóż

Jak przekonują analitycy DI BRE, na odwrócenie tego trendu będzie mieć wpływ między innymi rosnąca podaż. – W ciągu obecnego i przyszłego roku zostaną uruchomione nowe kopalnie, dzięki którym podaż np. miedzi zwiększy się o kilkadziesiąt procent – uważa Marczak.

Za zbliżającym się końcem hossy na surowcach przemawia także analiza techniczna. Przedstawiciele DI BRE spodziewają się, że w połowie bieżącego roku ożywienie gospodarki amerykańskiej stanie się na tyle silne i oczywiste, iż Fed zmieni swoją retorykę, przygotowując rynek na podwyżki stóp procentowych. Po krótkotrwałej negatywnej reakcji na rynku akcji pojawi się długoterminowy trend wzrostowy, a na rynku papierów dłużnych – trend spadkowy. Z danych historycznych wynika, że w takim scenariuszu szaleństwo wzrostu cen surowców musi się skończyć. – W latach 80. ubiegłego wieku przy dynamicznie rosnącej gospodarce ceny miedzi spadły do poziomów sprzed kilkunastu lat – mówi Marczak.

>>> Polecamy: Rosjanie chcą odebrać rynek Możejkom. Budują konkurencyjną rafinerię

Nie sposób przewidzieć, kiedy hossa na surowcach się skończy. Ale zmiana trendu jest bliżej, niż wszystkim się może wydawać. Obecnie ceny miedzi, skorygowane o inflację, są wyższe od cen ze szczytu hossy w latach 70. ubiegłego wieku o ponad 60 proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj