Jak przekonują eksperci Open Finance istnieje związek pomiędzy zmianami cen w największych miastach w ostatnim roku i limitami obowiązującymi w ramach programu dopłat do kredytów Rodzina na Swoim. Ceny mieszkań łapiących się do programu (do 75 m2 powierzchni), trzymają się mocno, a nawet wykazują tendencję wzrostową, natomiast mieszkania większe zachowują się wyraźnie słabiej. Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, że limity w RnS najprawdopodobniej już od kwietnia zostaną znacznie obniżone (o ponad 21 proc.), a dodatkowo program stanie się mniej dostępny z powodu ograniczenia go tylko do rynku pierwotnego i wprowadzenia limitu wieku (35 lat), do którego będzie można z programu skorzystać. Mieszkania kupowane w ramach programu to ok. jedna piąta całego rynku (zgodnie z naszymi listopadowymi prognozami w 2010 roku banki udzieliły 220-230 tys. kredytów hipotecznych, a wg danych BGK w tym czasie udzielono ponad 43 tys. kredytów z dopłatą).

>>>> Zobacz też: Kup mieszkanie pod wynajem. Deweloper zatroszczy się, by nie stało puste

Po zmianach, uwzględniając obecne ceny, spadnie dostępność mieszkań, które będą łapały się do programu. Teoretycznie, gdy podaż maleje, a popyt utrzymuje się na wysokim poziomie, cena rośnie. Nie należy jednak zapominać o czynnikach ograniczających popyt, takich jak ustalenie górnej granicy wieku potencjalnych beneficjentów programu (jedna czwarta osób, które dotychczas skorzystały z programu, miała ponad 35 lat) czy rosnących kosztów obsługi kredytów hipotecznych, których oprocentowanie będzie coraz wyższe w efekcie podwyższania stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.W dłuższej perspektywie nie ma też co obawiać się o podaż, bo w dyspozycji deweloperów cały czas pozostają tysiące gotowych mieszkań, a budowa dziesiątków tysięcy kolejnych rozpoczęła się w ubiegłym roku. Prawdopodobnie duża część z tych lokali tworzona jest z myślą o sprzedaży w ramach RnS, a więc do tego programu dostosowana. Naszym zdaniem jest spora szansa na to, że ceny na rynku pierwotnym będą podążały w ślad za limitami RnS.

Podsumowując, biorąc pod uwagę fakt, że RnS ma działać jeszcze do końca przyszłego roku, a mieszkań u deweloperów nie powinno zabraknąć, osoby zainteresowane skorzystaniem z programu (i nie tylko) wcale nie muszą się spieszyć, bo może się okazać, że jeśli trochę poczekają, to kupią mieszkanie nieco taniej. Generalnie w bieżącym roku oczekujemy niewielkiego, kilkuprocentowego spadku cen mieszkań na rynku pierwotnym, za którym podąży rynek wtórny. W styczniu ceny mieszkań drugi raz z kolei kosmetycznie wzrosły. W przeciągu ostatnich 12 miesięcy przeciętne M w największych polskich miastach straciło na wartości mniej niż 0,5%. W tym samym czasie najwyższy poziom cen transakcyjnych przypadł na maj, kiedy to względem stycznia 2010 obserwować można było wzrost na poziomie 2,3%. Dane te świadczą niewielkich fluktuacjach i utrzymywaniu się cen nieruchomości na stabilnym poziomie. Sytuację taką obserwować można od połowy 2009 roku, kiedy to zatrzymana została fala pokryzysowej przeceny.

Co przyniesie przyszłość na rynku nieruchomości? Zgodnie ze styczniową prognozą Home Broker przeciętna cena mieszkań w największych miastach powinna wzrosnąć w perspektywie roku o 1,5%. Projekcja inflacji NBP mówi natomiast, że najprawdopodobniej ogólny poziom cen wzrośnie w ciągu roku o 3%. Oznaczałoby to realny spadek cen mieszkań o 1,5%. Taka zmiana nie wpłynie znacząco na łatwość zakupu nieruchomości przez przeciętnego nabywcę. Za wzrostami cen przemawiać może rosnący popyt na mieszkania. Zgodnie z danymi Home Broker w czwartym kwartale 2010 roku liczba osób chcących kupić własne M wzrosła o 50% względem początku roku. Z jednej strony świadczy to o pozytywnym nastawieniu nabywców co do ich przyszłej sytuacji finansowej, a z drugiej wynika z postępującej liberalizacji polityki kredytowej banków. Warto bowiem zauważyć, że przeciętna marża kredytów denominowanych w rodzimej walucie wynosiła w styczniu zeszłego roku 2,53%, podczas gdy 12 miesięcy później było to 1,59%.

Reklama

W obszarze finansowania bankowego należy jednak zauważyć, że rada polityki pieniężnej rozpoczęła cykl podwyżek stóp procentowych, za czym postępuje wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych. Bez wątpienia będzie to czynnik wpływający negatywnie na koszty obsługi długu oraz samą wysokość zdolności kredytowej przeciętnej rodziny. Presję na spadek cen nieruchomości wywiera także rekordowa podaż na rynku pierwotnym. Warto tu zauważyć, że deweloperzy rozpoczęli w 2010 roku budowę przeszło 42% większej liczby mieszkań niż w rok wcześniej. Negatywną zmianą będą także planowane przez rząd zmiany w programie Rodzina na Swoim. Mają one za zadanie znaczne zmniejszenie dostępu do dofinansowania kredytów poprzez wyłączenie możliwości zakupu mieszkania używanego, obniżenie limitów cen oraz ograniczenie grona beneficjentów do osób w wieku co najwyżej 35 lat. Nie należy jednak demonizować wpływu tych zmian na rynek nieruchomości. Obecnie w ogólnej liczbie nowych kredytów hipotecznych te z rządowym wsparciem stanowią tylko kilkanaście procent, a należy zauważyć, że zasady kwalifikacji do dofinansowania są teraz liberalne.

Jak zmieniały się ceny transakcyjne metra kwadratowego w największych miastach Polski w ostatnich 12 miesiącach / Forsal.pl