Mazurek: Nieszczęście Japonii a rynki złota i srebra

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 marca 2011, 14:52
Jan Mazurek, Investors TFI
Jan Mazurek, Investors TFI/Forsal.pl
Złoto może znów podrożeć, uważają specjaliści z serwisu Bloomberg. W obliczu trudnej sytuacji politycznej oraz kataklizmu w Japonii ludzie odczuwają niepokój, stąd ucieczka do aktywów uważanych za bezpieczne.

Po wczorajszym wzroście notowań i krótkotrwałej korekcie dziś ponownie złoto zyskuje na wartości. Jak pisze w dzisiejszym komentarzu Claudia Carpenter z Bloomberg, wzrost popytu na złoto wynika z rozwoju sytuacji w Afryce Północnej i Bliskim Wschodzie a także kryzysu nuklearnego w Japonii. W te trudne chwile ludzie boją się, co pokaże przyszłość, chcą więc ochronić wartość posiadanych pieniędzy. Katastrofa w Japonii miała duży wpływ na rynki finansowe, zachwiało kursami walut, spadały ceny akcji. Wzrosła więc awersja do inwestycji w papiery wartościowe, bowiem nie wiadomo, jak będzie kształtować się sytuacja tego kraju oraz funkcjonujących tam przedsiębiorstw. Japonia to czwarta potęga gospodarcza na świecie a tamtejszy przemysł ma rozliczne powiązania kooperacyjne na świecie. W epoce gospodarki globalnej problemy przenoszą się błyskawicznie z jednego do drugiego kraju.

Nie wiadomo, jak zakończy się akcja ratunkowa w elektrowniach atomowych i jakie będą ostateczne rozmiary szkód, stąd duża niepewność na rynkach finansowych.

Z kolei wojska Muamara Kadaffiego zbombardowały lotnisko w Bengazi. Rośnie ich przewaga nad rebeliantami.
-Sytuacja w Afryce Północnej i Bliskim Wschodzie zniechęca ludzi do pozbywania się złota a sytuacja w Japonii jest również niebezpieczna - powiedział Bernard Sin, dyrektor departamentu obrotu walutami i metalami w MKS Finance w Genewie.
W ubiegłym roku złoto podrożało o 30 proc., co było efektem obaw inflacyjnych oraz spodziewanego spadku wartości dolara. W tym roku przyszły dalsze wzrosty notowań kruszcu. Rekord cenowy 1.444,95 dolarów za uncję został osiągnięty 7 marca 2011 roku, gdy w Libii nastąpiła eskalacja protestów społecznych, które przerodziły się w krwawą wojnę domową.

Jeszcze więcej można była zarobić na srebrze. Po ubiegłotygodniowych spadkach, które sprowadziły cenę srebra o 6,5 proc. niżej od tegorocznego rekordu, wczoraj i dziś odnotowano wzrosty jego notowań. Srebro cieszy się nie mniejszym niż złoto zaufaniem wśród inwestorów i ludzi szukających bezpiecznej przystani dla swego bogactwa.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na pallad. Wczoraj jego cena wzrosła o 1,3 proc. po wcześniejszym spadku wywołanym kataklizmem w Japonii. Metal ten jest używany przy produkcji katalizatorów spalin w samochodach, a ten mocno ucierpiał.
Toyota otworzyła dzisiaj siedem fabryk w centrum kraju, jednak po trzęsieniu ziemi zamknęła większość swych oddziałów na okres do 22 marca. Z kolei Honda nie będzie pracować do 20 marca.

Zatem ceny na ceny metali szlachetnych będzie w najbliższym czasie miał w pływ rozwój sytuacji w dwóch odległych od siebie regionach świata. Obecnie daleko jest do stabilizacji zarówno w Japonii, jak też w Libii, stąd istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że złoto i srebro będą drożeć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Investors TFI
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj