Konferencja prasowa prezesa NBP i ministra finansów okazała się bardzo istotną dla rynku walutowego za sprawą deklaracji Ministerstwa Finansów w kwestii sprzedaży walut nie w NBP, a bezpośrednio na rynku.

Ministerstwo Finansów już wcześniej przeprowadzało takie operacje, jednak teraz słowa ministra Rostowskiego zdają się sugerować, iż skala tych operacji znacznie wzrośnie.

Minister wspomniał o kwocie 13-14 mld EUR i gdyby rzeczywiście MF wymieniło na rynku wszystkie środki kwota ta byłaby realna. Ministerstwo na koniec pierwszego kwartału posiadało bowiem 3,7 mld EUR. Dodatkowo w ustawie budżetowej zapisano finansowanie zagraniczne netto w kwocie 24,46 mld PLN, a zatem prawie 6,2 mld EUR, zrealizowane dotychczas w niewielkim stopniu (909 mln złotych na koniec marca). Wreszcie transfery netto w okresie kwiecień-grudzień powinny przekroczyć 4 mld EUR.

Planowana regularna sprzedaż części środków walutowych z funduszy UE bezpośrednio na krajowym rynku walutowym automatycznie zmienia układ sił na rynku walutowym. Reakcja inwestorów była natychmiastowa. Złoty zaczął dynamicznie zyskiwać do głównych walut. O godzinie 13:47 kurs EUR/PLN testował poziom 3,9418 zł, wobec 3,9770 zł tuż przed publikacją komunikatu po spotkaniu. Kurs USD/PLN spadł w tym czasie z 2,7209 zł do 2,6981 zł, testując najniższe poziomy od listopada 2009 roku. Planowana sprzedaż części środków walutowych ma na tyle fundamentalne znaczenie dla złotego, że rośnie prawdopodobieństwo kontynuacji aprecjacji złotego w kolejnych tygodniach. Warunkiem jest utrzymanie się przynajmniej neutralnych nastrojów na rynkach globalnych. Tym niemniej podtrzymujemy naszą opinię, iż poziomy 3,80-3,85 (na EURPLN) powinny stanowić silną barierę dla dalszego umocnienia złotego. Co więcej, sukces tej interwencji słownej może oznaczać, iż podwyżka stóp w Polsce nie nastąpi w maju, a dopiero w czerwcu. Dla mającego obecnie kluczowy głos prezesa, umocnienie złotego będzie bowiem argumentem przeciwko pospiesznym ruchom.