Rosnące ceny węgla hamują chiński wzrost gospodarczy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
22 maja 2011, 14:12
Największa na świecie zapora i elektrownia wodna – Tama Trzech Przełomów na rzece Jangcy, źródło: flickr, autor: puteymark, kod licencji: CC Attribution-Share Alike 2.0 Generic
Największa na świecie zapora i elektrownia wodna – Tama Trzech Przełomów na rzece Jangcy, źródło: flickr, autor: puteymark, kod licencji: CC Attribution-Share Alike 2.0 Generic/Forsal.pl
Oszczędzając prąd w niektórych prowincjach, fabryki muszą wstrzymywać pracę na trzy dni w tygodniu albo pracować w nocy zamiast w dzień. Produkcja energii jest za droga, więc elektrownie nie chcą jej zwiększać.

Wysokie ceny węgla i susza powodują, że Chiny czeka w tym roku najpoważniejszy od siedmiu lat kryzys energetyczny. Władze już wprowadziły racjonowanie energii, lecz to uderza w produkcję przemysłową, która jest motorem chińskiego wzrostu.

Ograniczenia w poborze prądu przez fabryki zdarzają się w Chinach – które są największym na świecie konsumentem energii – praktycznie każdego lata, w tym roku jednak sytuacja wygląda wyjątkowo niedobrze. Jak poinformowała wczoraj rządowa Chińska Rada Elektryczności, latem – kiedy popyt na energię jest największy – deficyt wzrośnie z 30 do 40 gigawatów. Będzie to najgorszy wynik od 2004 r.

Nie ma wątpliwości, że ta zapaść przełoży się na zdolności produkcyjne chińskich fabryk, tym bardziej że najgorsza sytuacja panuje w nadmorskiej, przylegającej do Szanghaju, prowincji Jiangsu, gdzie zlokalizowanych jest najwięcej zagranicznych inwestycji i która przoduje pod względem eksportu. Tam dostawy energii będą w tym roku o 16 proc. mniejsze, niż wynosi zapotrzebowanie. W innej wschodniej prowincji, Zhejiang, w marcu władze nakazały fabrykom wstrzymanie pracy na jeden dzień w tygodniu. W kwietniu przymusowe przerwy wydłużono do dwóch dni, a od maja fabryki nie pracują już przez trzy dni. Innym powszechnie stosowanym rozwiązaniem jest zmiana godzin pracy z dziennych na nocne.

Głównym źródłem problemu są wysokie ceny węgla. Elektrownie węglowe dostarczają 84 proc. chińskiego zapotrzebowania na energię, hydroelektrownie – 11 proc., a jądrowe i wiatrowe – pozostałą część. Mimo rosnących cen surowca elektrownie nie mogą jednak podnosić cen energii, bo władze obawiają się, że to jeszcze mocniej napędzi inflację, która i tak jest poważnym problemem gospodarki. W efekcie elektrownie nie chcą zwiększać produkcji, gdyż do niej dokładają. Jak podała Chińska Rada Elektryczności, pięć największych elektrowni w kraju – które łącznie zaspokajają połowę potrzeb energetycznych – w pierwszych czterech miesiącach zanotowało stratę w wysokości 10,57 miliarda juanów (1,62 miliarda dolarów). To o 7,29 miliarda juanów więcej niż w takim samym okresie zeszłego roku.

Na dodatek sytuację komplikuje susza trwająca od tygodni w środkowych Chinach. W prowincji Hubei tylko od niedzieli woda w 1400 zbiornikach spadła poniżej poziomu operacyjnego. Nawet na Tamie Trzech Przełomów, która jako największa na świecie elektrownia wodna miała rozwiązać problemy energetyczne, poziom wody jest obecnie zbyt niski, by mogła ona normalnie funkcjonować.

Według analityków o ile ceny węgla w najbliższym czasie nie spadną, Pekin nie będzie miał wyjścia i zdecyduje się na podwyżkę cen energii. W przeciwnym czasie grozi mu spadek tempa wzrostu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj