Grecja: obawy o turystykę studzą nadzieje związane z pożyczką

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 lipca 2011, 05:43
Socjalistyczny rząd Greccji zaakceptował przyjęcie 12 mld euro transzy pomocy z UE. Optymistyczne nadzieje, że Grecji uda się wydostać z najgorszego kryzysu studzą jednak problemy w jednej z najważniejszych części gospodarki tego kraju- turystyce.

Ulga rządu, że program  reform trafił na właściwe tory może nie potrwać długo. Powód? Protesty spowodowały że zamiast zapowiadanej poprawy sytuacji w turystyce greckiej, kraj będzie odwiedzać coraz mniej turystów . Rząd planował, że jeszcze w tym roku liczba turystów wzrośnie o 10 procent. Wszytko wskazuje na to, że tak się nie stanie.

>>> Polecamy: Polacy na urlop najchętniej wybierają Turcję i Grecję

-Turyści w Atenach wciąż mogą cieszyć się z bezpieczeństwem, spokojem i intensywnymi doświadczeniami kulturowymi- powiedział Pavlos  Yeroulanos, minister turystyki w  Grecji. Ale Sete,  związek hoteli greckich oraz  biur podróży , ostrzegł, że liczba turystów,  którzy zaplanowali pobyt w Grecji już drastycznie zmniejszyła się w związku z zamieszkami.  -Mimo widocznego pozytywnego trendu w turystyce, istnieje niebezpieczeństwo, że liczba przyjeżdżających drastycznie spadnie ze względu na negatywną opinię o Grecji na świecie.- twierdzi związek. Dwaj Amerykanie z Massachusetts , idący wzdłuż placu Sytnagma przyznali, że  zastanawiali się nad odwołaniem wycieczki do Aten, po tym jak zobaczyli protesty w telewizji.

>>> Czytaj też: Gerschmann: Grecja otrzymała kolejne 12 mld euro

Policja  wyrzuciła  gaz łzawiący na  rzucających kamieniami ekstremistów. Prawie 200 ludzi trafiło do szpitali po tych zdarzeniach. Siedemnastu protestującym postawiono zarzuty za podżeganie do przemocy. Mimo, że nie udało się zapobiec zatwierdzeniu  wartego  28 mld euro pakietu oszczędnościowo wraz z wprowadzeniem cięć budżetowych i głębokich reform, członkowie grupy Oburzeni Obywatele zapowiedzieli, że  będą kontynuować protesty przeciw oszczędnościom. W mieście pojawiły się już nowe banery  odnoszące się do planu prywatyzacji. Głoszą one hasło„ Nie zamierzamy sprzedać naszego kraju”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj