Inwestorzy krytykują wyniki spotkania Merkel-Sarkozy, Polska chwali

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 sierpnia 2011, 13:25
Polska, Unia, prezydencja
Polska, Unia, prezydencja/ShutterStock
Polska prezydencja za "pozytywne" uznała wtorkowe spotkanie przywódców Niemiec i Francji o zarządzaniu gospodarczym w strefie euro, nie wyrażając obaw, że regularne szczyty krajów wspólnej waluty doprowadzą do podziału UE na Europę dwóch prędkości.

Zdaniem polskiego rządu, na głębokie reformy dotyczące zarządzania gospodarczego w strefie euro będą musiały się zgodzić wszystkie kraje członkowskie UE - bowiem będzie to wymagało zmian traktowych, których uchwalenie następuje jednomyślnie.

"Polska prezydencja pozytywnie ocenia fakt, że takie spotkanie (Merkel-Sarkozy) miało miejsce. To pokazuje, że Niemcy i Francja, dwie największe gospodarki strefy euro, bardzo poważnie podchodzą do koniecznych reform gospodarczych" - powiedział w środę PAP rzecznik prezydencji Konrad Niklewicz.

>>> Czytaj też: Rodzi się francusko-niemiecka nowa Unia

Jego zdaniem, w zapowiedzi utworzenia rządu gospodarczego w strefie euro złożonego z 17 szefów państw i rządów krajów wspólnej waluty i z przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem na czele, "nie ma żadnego nowego elementu". Ów "rząd" obradowałby dwa razy do roku, lub częściej, gdyby było to potrzebne. "Oddzielne spotkania strefy euro na poziomie ministrów i szefów państw i rządów odbywają się już teraz. 21 lipca Herman van Rompuy przewodniczył szczytowi strefy euro w Brukseli" - powiedział Niklewicz.

"Prezydencja będzie się starała tak wesprzeć dyskusję nad propozycjami reform zarządzania gospodarczego, by jej wynik mógł być zaakceptowany przez wszystkie 27 państw członkowskich UE" - zaznaczył. Prezydencja spodziewa się, że dyskusja o propozycjach reform może być przeprowadzona na październikowym szczycie UE w Brukseli z udziałem wszystkich państw członkowskich. "Przygotowanie tej Rady Europejskiej i rozmowa o szczegółach będą prowadzone na Radzie ds. ogólnych pod przewodnictwem polskiej prezydencji (ministra ds. europejskich Mikołaja Dowgielewicza - PAP)" - powiedział Niklewicz.

>>> Czytaj też: Pawlak: Niemcy i Francja muszą się sprężać, by ratować strefę euro

Z zadowoleniem podkreślił też jeden z uzgodnionych przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel i prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego postulatów: by do lata 2012 r. wszystkie kraje wspólnej waluty zapisały w swych konstytucjach górną granicę zadłużenia. To rozwiązanie istnieje już w polskiej konstytucji, która ogranicza dług publiczny do 60 proc. PKB.

W reakcji na wtorkowe dane Eurostatu o spowolnieniu wzrostu gospodarczego w strefie euro i UE, polska prezydencja za pilne zadanie uznaje przywrócenie wzrostu gospodarczego i chce temu jesienią poświęcić wiele pracy w ramach przewodnictwa w Radzie UE. Także jesienią zapowiada publikację, wspólnie z Bankiem Światowym, raportu na temat źródeł wzrostu gospodarczego w Europie.

W Paryżu Merkel i Sarkozy stanowczo odrzucili wprowadzenie euroobligacji, wspólnych dla całej strefy euro. Kanclerz Niemiec oświadczyła, że nie wierzy, by były one pomocne w rozwiązywaniu obecnego kryzysu zadłużenia. Strona polska przyjęła tę decyzję z zadowoleniem, uznając, że oddala to groźbę zakłóceń na rynku papierów dłużnych w Europie i na świecie i ryzyko, że inwestorzy stracą zainteresowanie dla polskich obligacji.

Brak euroobligacji nie podoba się jednak giełdowym graczom - giełdy w Europie rozpoczęły środowe notowania spadkami indeksów.  Zdaniem głównego analityka Xelionu Piotra Kuczyńskiego rynki liczyły przede wszystkim na to, że dostaną choćby cień nadziei na wprowadzenie wspólnych obligacji.

"Pozostałe postulaty są czystą utopią. Być może zresztą zostaną zrealizowane, ale kiedyś, po totalnym krachu. Wprowadzenie podatku od transakcji finansowych na pozór jest sensowne, ale tylko na pozór. Wprowadzenie podatku od wszystkich transakcji finansowych po pierwsze nie będzie przez jeszcze bardzo długi czas możliwe, a jeśli będą podejmowane konkretne ruchy w tym kierunku, to wystraszeni inwestorzy zaczną wyprzedawać aktywa pogarszając sytuację na rynkach finansowych" - ocenił pomysły Kuczyński.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj