Chodzi tu m.in. o powiększenie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacji Finansowej, planowane dokapitalizowanie najsłabszych europejskich banków, czy nieoficjalne sygnały wysyłane przez przedstawicieli KE-MFW–EBC, iż zarekomendują oni wypłatę kolejnej transze pomocy dla Aten. Do poprawy nastrojów przyczyniły się również weekendowe deklaracje, po spotkaniu kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy, iż nie później niż na spotkaniu grupy G-20 w Cannes planowanej na 3-4 listopada przedstawione zostaną plany dokapitalizowania europejskich banków oraz pomysły na trwałe rozwiązanie kryzysu w Grecji i zwiększenie koordynacji polityki gospodarczej strefy euro. Choć nie określono szczegółów, to już podanie konkretnej daty zostało pozytywnie odebrane przez rynki.
Choć trudno jest zakładać, że najgorsze rynki mają już za sobą, faktem jest, iż indeksy europejskich giełd zwyżkują, a euro umacnia się wobec głównych walut. W poniedziałek kurs EUR/USD powrócił w okolice 1,37 co teoretycznie otwiera mu drogę do dalszych wzrostów. Jeśli jednak rynek ponownie otrzyma tylko deklaracje, a żadnych konkretnych planów będzie można oczekiwać kolejnej fali przecen na rynkach finansowych.
Ponadto, w centrum uwagi nadal pozostaje głosowanie w parlamentach Słowacji i Malty nad zmianami w europejskim funduszu pomocowym. To ostatnie dwa państwa strefy euro, które nie zatwierdziły jeszcze tych zmian, a przyjęcie ich przez Słowację wciąż nie jest przesądzone. Wszelkie opóźnienia w przyjęciu planu mogą dać również impuls do ponownej przeceny euro.
Początek bieżącego tygodniu przyniósł też lepszy sentyment do naszej waluty. Z jednej strony nastroje wokół polskich aktywów wsparł dobrze przyjęty przez inwestorów wynik wyborów parlamentarnych, a z drugiej optymizm, jaki pojawił się na rynkach globalnych. Inwestorzy wynik wyborów przyjęli z nadzieją, iż kontynuacja obecnych rządów oznaczać będzie przewidywalność i stabilizację w obecnych, trudnych czasach. Część graczy obawiała się koalicji składającej się z więcej niż dwóch partii.
Już w pierwszych godzinach poniedziałkowej sesji kurs EUR/PLN zszedł wyraźnie poniżej 4,36 zatrzymując się w okolicach 4,32-4,30 – poziomu stanowiącego dolną granicę obowiązującego od lipca br. trendu wzrostowego. Opuszczenie tego, budowanego na danych dziennych pary euro/złoty, kanału jest obecnie scenariuszem raczej mniejszościowym.
