Szweda: Banki znów tracą. Google ratuje nastroje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 października 2011, 09:13
Emil Szweda, analityk Noble Securities
Emil Szweda, analityk Noble Securities/Forsal.pl
Dobry wynik JP Morgan okupiony został księgową sztuczką i obawami o wyniki pozostałych przedstawicieli sektora. Jednak mimo przeceny banków na Wall Street, straty indeksów nie były duże.

JP Morgan zarobił w III kwartale 4,3 mld USD, ale na zysk złożyła się także operacja wokół własnego długu, która dała 1,9 mld USD zysku brutto. Inwestorzy nie dali się przekonać tłumaczeniom banku i przecenili jego akcje o prawie 5 proc.

Ponieważ nie uwzględniając tego zapisu, bank poniósłby stratę na działalności inwestycyjnej, inwestorzy uznali wyniki JP Morgan za nie najlepszy prognostyk dla pozostałych banków, których akcje także wczoraj taniały, nawet powyżej 5 proc. Mimo to, całą sesję można uznać za udaną, ponieważ choć w najgorszym momencie S&P tracił już 1,4 proc., to do końca dnia straty udało się ograniczyć do 0,3 proc. Warto też dodać, że po początkowych stratach na plus wyszły parkiety w Brazylii i Argentynie.

Po sesji wyniki opublikował Google - przychody (7,51 mld USD) i zyski (9,72 USD na akcję) okazały się wyższe od oczekiwań (odpowiednio 7,23 mld i 8,76 USD), a kurs w handlu posesyjnym wzrósł o 7 proc. Dla inwestorów może to być wskazówką, że branża internetowa może korzystać na spowolnieniu gospodarczym, ponieważ oferuje konsumentom możliwość obniżenia kosztów.

Wyniki sesji w Azji miały mieszany charakter, ale większość indeksów poniosła straty. Kospi wzrósł o 0,7 proc., Nikkei spadł o 0,8 proc. Podobnymi wynikami kończyły się sesje w Hong Kongu (spadek o 0,8 proc.), Szanghaju (0,8 proc.) czy Sydney (0,9 proc.).

Początek sesji w Europie może nie przynieść rozstrzygnięć. Z jednej strony humory inwestorów mogła popsuć decyzja S&P o obniżeniu ratingu Hiszpanii, z drugiej jednak trudno uznać tę decyzję za szokującą. W gruncie rzeczy niewiele ona zmienia w postrzeganiu długu Madrytu na rynkach, ponieważ już wcześniej obligacje rządu Jose Zapatero taniały. Mimo to akcje banków w Europie mogą tanieć, ponieważ im więcej mówi się o konieczności ich dokapitalizowania, tym bardziej inwestorzy mają podstawy by nie ufać odporności ich bilansów na nasilenie kryzysu na rynku długu. Propozycja, by stress-testy przeprowadzić w terminie 3-6 miesięcy może nie podobać się inwestorom. Aż tyle czasu rynki nie mają. Z kolei decyzja słowackiego parlamentu o ratyfikowaniu nowych reguł działania EFSF nie ma znaczenia dla inwestorów - była oczekiwana, a ewentualna odmowa bagatelizowana.

Jeśli chodzi o plusy, to są nimi wyniki Google i być może - na tle zachowania Wall Street - zbyt głęboki wczorajszy spadek europejskich indeksów. W ciągu dnia liczyć się będą wyniki sprzedaży detalicznej w USA za wrzesień (14:30). Zakup akcji na weekend rzadko okazywał się ostatnio dobrą strategią i wobec zapowiedzi licznych protestów społecznych na całym świecie w najbliższych dniach, część inwestorów może zechcieć poczekać z dalszymi decyzjami na rozwój wypadków. Ponieważ wiele indeksów znalazło się nieznacznie poniżej oporów wyznaczanych przez sierpniowe szczyty, można założyć, że dziś do ich przełamania nie dojdzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj