Jak uświadomić przyszłym pokoleniom, że głęboko pod ziemią na wschodzie Francji znajdują się promieniotwórcze odpady? Nad najlepszym rozwiązaniem tego problemu pracuje Patrick Charton, wiceszef Krajowej Agencji ds. Zarządzania Odpadami Radioaktywnymi (ANDRA).

Francja ma 58 reaktorów jądrowych, co czyni ją liderem tego rodzaju energetyki w Europie. Odpady promieniotwórcze wytworzone od końca lat 70. składowane są w naziemnych obiektach na przylądku La Hague w Normandii na północy kraju.

Miejsce to jest jednak potencjalnie narażone na ataki terrorystyczne lub wypadek lotniczy. Agencja ANDRA bada zatem możliwość trwałego składowania najbardziej radioaktywnych odpadów 500 metrów pod ziemią niedaleko miejscowości Bure we wschodniej Francji.

W Bure działa już podziemne laboratorium tej agencji i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, składowanie będzie można rozpocząć w 2025 roku; potrwa ono do 2175 roku. Wysoko promieniotwórcze odpady, których będzie tyle, że mogłyby wypełnić boisko piłkarskie, stałyby się niebezpieczne dopiero za ok. 100 tys. lat.

W związku z tym powstaje pytanie: w jaki sposób należałoby oznaczyć miejsce składowania, aby przyszłe pokolenia za dziesiątki tysięcy lat zorientowały się, że rezydują na szkodliwym terenie?

"Nie ma jednego cudownego rozwiązania, ale konieczne jest takie połączenie rozwiązań, które na długo pozwoli nam zachować pamięć o tym miejscu" - mówi Partick Charton z ANDRA, który pracuje nad tym zagadnieniem od 16 lat.

Wśród dotychczasowych propozycji znalazły się: wybudowanie muzeum radioaktywnych odpadów, ogromnej piramidy, pracowni sztuki lub zaufanie długoterminowemu cyfrowemu przechowywaniu danych.

Słabością każdego z tych rozwiązań jest problem języka, w jakim miałyby być zapisane niezbędne ostrzeżenia. "Co się stanie, jeśli język francuski zaniknie? Czy znaczenie symboli pozostanie z biegiem czasu niezmienione?" - zastanawia się wiceszef ANDRA.

Charton uważa, że pomysł budowy piramidy jest "trochę dziwaczny", i ze względów estetycznych nie uważa go za przemyślany.

Samemu Chartonowi najbardziej podoba się koncepcja tzw. geologii krajobrazu. Zakopane w podziemnych tunelach odpady spowodowałyby zmianę gęstości ziemi i rodzaju wegetacji roślin na tym obszarze, co mogłoby pomóc przyszłym geologom lub architektom krajobrazu wpaść na właściwy trop.

Badacze ANDRA mają nadal dużo czasu na podjęcie najlepszej decyzji, gdyż jeśli składowisko w Bura zostanie otwarte w przyszłym dziesięcioleciu, zakończy działanie dopiero za 250 lat.