W przetargach liczy się nie tylko własny potencjał

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
17 listopada 2011, 11:46
paragraf, prawo
paragraf, prawo/ShutterStock
Firmy, które korzystają z cudzego doświadczenia, nie mogą być dyskryminowane.

Możliwość posługiwania się w przetargach potencjałem pożyczanym od innych firm wciąż budzi wiele kontrowersji. Tym bardziej że nierzadko wiąże się z patologiami. Zdarzają się przetargi, w których żaden ze startujących wykonawców nie ma wymaganego doświadczenia, a każdy twierdzi, że użyczy mu go jedna i ta sama firma. Może to rodzić podejrzenie, że przedsiębiorca, który ma realizować inwestycję, ukrywa się za plecami innych: firma słup składa ofertę, ale w praktyce prace wykonuje jako podwykonawca inne przedsiębiorstwo, które nie chce ryzykować odpowiedzialności za ewentualną fuszerkę.

Sposób na preselekcję

Zamawiający woleliby więc udzielać zleceń firmom, które mają własne doświadczenie, a nie podpierają się cudzym. Toteż nie powinno dziwić, że szukają sposobów, by tacy wykonawcy wygrywali przetargi. Jednym z nich miała być preselekcja w postępowaniach dwuetapowych (przetarg ograniczony, negocjacje z ogłoszeniem). W takich postępowaniach najpierw zamawiający sprawdza, czy zainteresowane firmy spełniają warunki. Jeśli jest ich więcej, niż chciałby zaprosić, to ocenia, które z nich najlepiej spełniają warunki, przyznając punkty zgodnie z ustaloną w ogłoszeniu metodologią.

Spółka Elektrownia Ostrołęka, która w trybie negocjacji z ogłoszeniem zamierza zlecić budowę bloku o mocy 1000 MW, postanowiła, że najpierw weźmie pod uwagę doświadczenie własne. Jeśli będzie je posiadać co najmniej pięć firm, to one zostaną zaproszone do negocjacji. Dopiero gdy okaże się, że ich liczba jest mniejsza, to zamawiający weźmie pod uwagę cudze doświadczenie, którym chcą posługiwać się przedsiębiorcy. Sprawa trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej, a ta nakazała zmienić zasady oceny.

– Przepis art. 26 ust. 2 b ustawy Prawo zamówień publicznych nie różnicuje pozycji wykonawców ze względu na podstawę wykazywanego przez nich doświadczenia. Przeciwny pogląd prowadziłby do dyskryminacji wykonawców, którzy dysponując potencjałem udostępnionym przez podmioty trzecie, w postępowaniu prowadzonym w trybie ograniczonym lub negocjacyjnym nie mieliby możliwości ubiegać się o udzielenie zamówienia – uzasadnił wyrok przewodniczący składu orzekającego.

Liczy się punktacja

Nie oznacza to jednak, że wykonawcy posługujący się własnym doświadczeniem nie mogą być wyżej oceniani.

– Zamawiający może ustalić zasady punktacji spełniania warunków udziału w postępowaniu, a konkretnie legitymowania się określonym doświadczeniem, ustalając, że dla niego większe znaczenie ma np. samodzielne spełnianie warunków udziału w postępowaniu – zauważył przewodniczący.

– Natomiast niedopuszczalne jest uzależnienie zaproszenia wykonawców do drugiego etapu od tego, czy liczba wykonawców spełniających samodzielnie warunki udziału będzie mniejsza od pięciu, czy nie. Miejsce na liście rankingowej wykonawców winno wynikać z liczby uzyskanych punktów przyznanych według zasad ustalonych przez zamawiającego w ogłoszeniu o zamówieniu.

Zdaniem składu orzekającego firmy korzystające z zasobów innych przedsiębiorstw mogą się na nie powołać jedynie w zakresie spełniania warunków minimalnych.

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, sygn. akt KIO 2103/1.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj