Orban przygotowuje Węgrów na najgorsze: to będzie bardzo burzliwy rok

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 grudnia 2011, 22:02
Węgierski premier Viktor Orban powiedział w poniedziałek, że Węgrów czeka trudny rok, naznaczony kryzysem strefy euro, który fatalnie odbija się na gospodarce kraju. Rząd obniżył tez prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego Węgier.

We wrześniu gabinet Orbana obniżył o połowę - do 1,5 proc. - prognozy wzrostu gospodarczego Węgier; pod koniec listopada poinformował zaś, że wzrost węgierskiego PKB wyniesie między 0,5 a 1 proc. W telewizyjnym wystąpieniu w poniedziałek Orban powiedział, że wyniesie on w przyszłym roku "0,5 proc. lub mniej".

Premier powiedział też parlamentarzystom, że kryzys zadłużenia publicznego w strefie euro może się przedłużyć, ponieważ europejscy przywódcy odrzucili metody "szybkiego rozwiązania" problemów, jak na przykład emisje euroobligacji.

>>> Czytaj też: Kraje Europy Środkowo-Wschodniej już czują skutki kryzysu strefy euro

"To sprawia, że czeka nas bardzo burzliwy rok" - powiedział Orban, dodając, że dotyczy to nie tylko Europy, ale też Węgier.

Bardzo zależne od eksportu - zwłaszcza do Niemiec - Węgry mocno ucierpiały na spowolnieniu gospodarczym strefy euro - wyjaśnia AFP.

Budżet na rok 2012, który ma zostać zatwierdzony 20 grudnia, oparty był na założeniu, że wzrost gospodarczy wyniesie 0,5 proc., a kurs wymiany waluty utrzyma się na poziomie powyżej 300 forintów za euro.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przewidziała niedawno, że na Węgrzech nastąpi lekka recesja, rzędu 0,6 proc., spowodowana wzrostem kosztu obsługi węgierskich kredytów oraz znaczącym ograniczeniem wydatków budżetowych.

Orban tłumaczy problemy gospodarcze kraju przede wszystkim kryzysem strefy euro. Budapeszt zwrócił się niedawno o pomoc do MFW i UE, aby uniknąć obniżenia ratingu Węgier i uspokoić rynki po spadku kursu forinta i zwiększeniu rentowności węgierskich obligacji - pisze AFP, dodając, że agencje ratingowe źle oceniły politykę gospodarczą gabinetu Orbana.

Komentatorzy nie podzielają opinii Orbana. Ich zdaniem kłopoty węgierskiej gospodarki to nie tylko odprysk kryzysu zadłużenia w strefie euro, ale także wynik niechęci instytucji finansowych do polityki premiera, który obłożył specjalnymi podatkami wielkie, czyli zagraniczne firmy energetyczne i telekomunikacyjne, a także banki.

>>> Czytaj też: Węgry będą musiały zrezygnować z wprowadzenia podatku bankowego

Węgry wciąż nie mogą się pozbierać po recesji z 2009 roku, która spowodowała dwucyfrowe bezrobocie w rezultacie oszczędności wprowadzonych po wartej 20 mld euro interwencji MFW i UE, która uratowała kraj przed bankructwem.

W 2008 roku Węgry były pierwszym krajem UE, który na skutek kryzysu dostał wsparcie od MFW, Banku Światowego i unijnych partnerów (ze specjalnego, zapisanego w traktacie UE funduszu dla krajów poza strefą euro). W sumie Węgrom przyznano 20 mld euro.

Eksperci uważają, że powrót Budapesztu do negocjacji z MFW i UE to zwycięstwo instytucji finansowych, uznają jednak, że rozmowy z MFW prowadzą w dobrym kierunku, ponieważ pomoc uzależnia on zawsze od reform, cięć i dyscypliny finansowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj