Państwo może pobierać opłaty za autostrady, które nie są jeszcze gotowe

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 grudnia 2011, 05:10
Przewidywane koszty i wpływy funkcjonowania systemu e-myta
Przewidywane koszty i wpływy funkcjonowania systemu e-myta/DGP
Fala opóźnień na drogowej mapie nie musi oznaczać przychodów mniejszych, niż założono w planie rozbudowy systemu opłat elektronicznych viaTOLL.

Na pobieranie opłat za niegotowe drogi pozwala kontrowersyjne prawo. Jak informuje Ministerstwo Transportu, obowiązującą w Polsce zasadą jest, że odpłatność danej autostrady uzależniona jest wyłącznie od jej dostosowania do poboru opłat. – Ustawa nie uzależnia poboru opłat od spełnienia innych wymogów, takich jak np. budowa stacji benzynowych po obu stronach drogi – mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu.

>>> Czytaj też: Dobre, bo polskie! Nasze meble podbijają Niemcy

Na początku grudnia pisaliśmy w „DGP”, że rząd może mieć problem z uzyskaniem w 2012 r. 930 mln zł przychodów z systemu viaTOLL, głównie z powodu sporych poślizgów w oddawaniu kolejnych odcinków autostrad, na których e-myto miałoby się pojawić. Tak jest np. w przypadku odcinka A4 Brzesko – Wierzchosławice, który zostanie oddany do ruchu dopiero w marcu 2013 r., a odcinek A2 Stryków – Konotopa czy A1 Toruń – Stryków mają być na Euro 2012 zaledwie przejezdne. Po turnieju zostaną prawdopodobnie zamknięte, by je w spokoju dokończono. Choć GDDKiA twierdziła, że nie będzie wprowadzanych opłat na drogach będących w budowie (taka deklaracja padła m.in. w sprawie odcinka A2 Konin – Stryków czy A4 Wrocław – Gliwice), to jednak stanowisko Ministerstwa Transportu nie jest już tak jednoznaczne. Jak poinformował resort, opłaty na poszczególnych odcinkach będą pojawiać się „w miarę fizycznych możliwości”. A więc jeśli będą pieniądze m.in. na postawienie bramownic oraz miejsce przy jezdni, w którym mogłyby stanąć.

>>> Polecamy: Canal + i TVN. Wielki alians francusko-polski

Dla ekspertów to sygnał, że opłaty mogą pojawić się również na drogowych półproduktach. – Dopiero co nowy minister transportu powiedział, że „przejezdność” trzeba określić w prawie – zauważa ekspert od transportu Adrian Furgalski. – Pytanie tylko, czy warto to robić – zastanawia się. Wątpliwości nie ma Eryk Kłossowski, ekspert z Instytutu Jagiellońskiego. – Żaden przepis nie gwarantuje podmiotom zobowiązanym do ponoszenia opłaty elektronicznej, że jej wysokość będzie adekwatna do stanu technicznego drogi – mówi. Dlatego kierowcy nie powinni się zdziwić, jeśli wkrótce na autostradach niedokończonych, a zapewniających przejezdność, zostanie uruchomiony system poboru opłat. A minister wyznaczy tam takie stawki, jakie sam uzna za właściwe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj