Bruksela zwiększa presję na rząd Viktora Orbana. Kluby socjalistów, liberałów oraz zielonych w Parlamencie Europejskim wezwały Unię Europejską do nałożenia sankcji na Budapeszt podobnych do tych, jakie 12 lat temu dotknęły Austrię. 

>>> Czytaj też: O co chodzi Viktorowi Orbanowi? Oto pomysły węgierskiego premiera

Zdaniem deputowanych „to konieczne, aby powstrzymać budowę systemu autorytarnego na Węgrzech”, czego przejawem miałyby być w szczególności ustawa medialna i regulująca zasady działania banku centralnego. W 2000 roku 14 rządów ówczesnej UE zerwało wszelkie dwustronne kontakty z władzami Austrii, po tym jak do koalicji rządowej weszła prawicowa Partia Wolności Joerga Haidera.

>>> Polecamy: Włoska prasa: "Faszystowskie pomruki" na Węgrzech po zmianie konstytucji

Bojkot dyplomatyczny trwał prawie rok, ale nie doprowadził do zmiany układu sił w Wiedniu. Tym razem jednak Bruksela ma o wiele większe możliwości wywierania presji na Budapeszt. Wszystko dlatego, że Węgry są najbardziej zadłużonym (80 proc. PKB) krajem w Europie Środkowej.

W ubiegłym tygodniu rentowność węgierskich obligacji przekroczyła 10 proc. Na razie rząd dysponuje około 13 mld euro po zlikwidowanych otwartych funduszach emerytalnych, jednak za jakieś pół roku zabraknie mu pieniędzy na finansowanie długu. Jeśli do tego czasu rentowność obligacji nie spadnie, kraj albo będzie musiał dojść do porozumienia w sprawie pomocy finansowej z UE i MFW, albo grozi mu bankructwo. Tymczasem rozmowy w tej sprawie z Brukselą zostały w listopadzie zerwane z powodu wejścia w życie ustawy, która zdaniem Komisji Europejskiej ogranicza niezależność banku centralnego.

Z powodu stanu finansów publicznych kraju w sobotę agencja Fitch obniżyła rating Węgier do poziomu śmieciowego (BB+). Orban najwyraźniej chce jednak załagodzić spór z Unią. W piątek spotkał się z prezesem banku centralnego Andrasem Simorem i obiecał, że jeśli analiza nowych regulacji banku centralnego wykaże, iż są one niezgodne z dyrektywami Unii Europejskiej, to odpowiednie zmiany zostaną wdrożone. To oświadczenie spowodowało umocnienie się forinta i spadek rentowności węgierskich obligacji. Jednak Viktor Orban zdaje sobie przy tym sprawę, że w sporze z Brukselą nie jest całkiem bezbronny.

Unijne banki komercyjne udzieliły Węgrom aż 120 mld euro kredytów, dlatego nie mogą pozwolić sobie na bankructwo tego kraju i wynikające z niego straty. Z danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych wynika, że najbardziej na ryzyko niewypłacalności kraju są wystawione banki austriackie (42 mld euro udzielonych kredytów) i włoskie (24 mld euro). Już teraz rentowność austriackich obligacji jest znacząco wyższa z powodu obaw o wpływ upadku wschodniego sąsiada na kondycję gospodarki Austrii. Dlatego najprawdopodobniej Bruksela zdecyduje się na kompromis, w ramach którego będzie naciskała na wycofanie przez Orbana tylko części kontrowersyjnych zmian prawnych.