Związki zawodowe i reprezentanci pracodawców zgadzają się w jednym: rozmowy na temat wieku emerytalnego będą kluczowym zagadnieniem, którym zajmie się w tym roku Komisja Trójstronna.

W środę prezydent Bronisław Komorowski ma rozmawiać z szefami klubów parlamentarnych o przyszłości systemu emerytalnego w Polsce.

Chodzi o stopniowe zrównywanie i podwyższanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn (od 2013 r.) docelowo do 67. roku życia, co zapowiedział premier Donald Tusk w sejmowym expose. Zgodnie z koncepcją premiera, co cztery miesiące wiek emerytalny podwyższany byłby o kolejny miesiąc, co oznaczałoby, że z każdym rokiem będziemy pracować dłużej o trzy miesiące. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostanie w roku 2020, a kobiet - w 2040 r.

Donald Tusk podczas poniedziałkowej debaty dot. ACTA wypowiedział się też o planowanych zmianach w systemie emerytur. "Ja za chwilę będę przeprowadzał bardzo trudną reformę emerytalną, nie poddam jej pod referendum" - zapowiedział. Zapewnił, że wie, iż "przygniatająca większość obywateli będzie przeciw temu". "Odpowiedzialna władza bierze czasami na klatę decyzje, co do których wie, że nie będą cieszyły się akceptacją większości i że nie zyskuje się w ten sposób popularności" - stwierdził.

Przeciwnikiem proponowanych przez premiera zmian jest OPZZ. Uchwałą prezydium OPZZ z 31 stycznia 2011 r. powołano Ogólnopolski Komitet Protestacyjny OPZZ. W uchwale napisano, że celem komitetu jest "zablokowanie rządowych propozycji".

Reklama

Rząd nie uzyska także poparcia związkowców z NSZZ "Solidarność". Rzecznik prasowy przewodniczącego Solidarności Wojciech Gumułka poinformował w poniedziałek, że pod wnioskiem związku o referendum ws. podniesienia wieku emerytalnego podpisało się już ponad 1,1 mln Polaków (aby wniosek mógł być złożony w Sejmie, wymagane jest 500 tys. podpisów). Zapowiedział, że gdy projekt rządu będzie gotowy, to podpisy i wniosek zostaną przesłane do parlamentu.

Także Forum Związków Zawodowych sprzeciwia się planom rządu. Przewodniczący centrali Tadeusz Chwałka zwrócił uwagę w poniedziałek na konieczność rzeczowych rozmów na ten temat w ramach Komisji Trójstronnej. Ostrzegł, że jeżeli rząd zignoruje partnerów społecznych, to "możliwe, że wówczas dialog przeniesie się na ulice".

Sojusznikami premiera w działaniach zmierzających do podniesienia wieku emerytalnego są pracodawcy.

Ekspert Pracodawców RP Piotr Rogowiecki powiedział w poniedziałek PAP, że zmiany są konieczne ze względów ekonomicznych, ale szczegółowe rozwiązania będzie można ocenić, gdy projekt zostanie przygotowany.

Także ekspert z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan Jeremi Mordasewicz uważa, że podniesienia wieku emerytalnego nie da się uniknąć, a sprawa ta będzie w tym roku kluczowym zagadnieniem, którym będzie musiała zająć się Komisja Trójstronna.

Politycy PO szukają pomysłów na zrekompensowanie kobietom podwyższenia wieku emerytalnego, rozważają np. zmianę zasad wliczania urlopu wychowawczego do emerytury. Według wiceszefa sejmowej komisji finansów Sławomira Neumanna wiek emerytalny powinien być na trwałe zapisany w ustawie, natomiast równolegle należy rozmawiać o polityce prorodzinnej, o ulgach dla kobiet, które rodzą i wychowują dzieci. "Ważne, żeby kobiety miały szanse dostawać emerytury w takiej wysokości jak mężczyźni" - powiedział Neumann.

Rzecznik klubu Ruchu Palikota Andrzej Rozenek powiedział, że "wydłużenie wieku emerytalnego jest niestety koniecznością". Zdaniem RP rządowa propozycja podwyższenia nie zabezpiecza osób, które nie będą mogły pracować do 67. roku życia.

Wicepremier i szef PSL Waldemar Pawlak uważa, że w dyskusji nad emeryturami ważniejsza od wieku przejścia na emeryturę jest demografia. Przypomniał w poniedziałek, że ludowcy zgłosili propozycję, "by premiować kobiety, szczególnie w sytuacji, kiedy urodziły dzieci". Podkreślił, że "jeśli chodzi o rozwiązania dotyczące kobiet, potrzebne jest wprowadzenie mechanizmów, które dają kobietom poczucie większej wolności i większego respektu dla wysiłku i zaangażowania w wychowanie następnych pokoleń".

Przeciwnikiem emerytalnych planów rządu jest PiS. Szef klubu Mariusz Błaszczak poinformował w poniedziałek, że jego partia zaproponuje projekt ustawy pozwalającej na wybór między ZUS a OFE. Błaszczak zapewnił, że PiS jest otwarte na rozmowę, ale nie zgadza się na bezrefleksyjnie przyjmowanie rozwiązań, które są przyjmowane na zachodzie Europy.

Projekt zmian przygotowany przez PiS zakłada, że każdy wchodzący na rynek pracy będzie mógł zdecydować, czy chce powierzyć część pieniędzy OFE, czy też przekazać pieniądze do ZUS. PiS proponuje też, by ubezpieczony mógł określić, jaką część składki ZUS odprowadzi do OFE.

W piątek premier wyraził nadzieję, że w ciągu 10 dni projekt zostanie przedstawiony do formalnych konsultacji i uzgodnień międzyresortowych. Szef rządu dodał, że projektowane przepisy nie będą zawierały rozwiązań proponowanych przez PSL.