O propozycjach zmian w systemie emerytalnym szef rządu rozmawiał we wtorek wieczorem z klubem PSL.

Tusk przyznał po spotkaniu, że rozmowa z ludowcami była "pikantnym przedsmakiem" przed konsultacjami ws. reformy emerytalnej. Zaznaczył, że wraz z PSL udało się ustalić kilka przestrzeni, w których PO i PSL będą współpracować - dotyczy to reformy emerytur mundurowych i górniczych.

"Nie ma także sporu, co do podniesienia wieku emerytalnego, ale PSL mocno akcentuje potrzebę ochrony kobiet w związku z tym, że tutaj wiek emerytalny jest podnoszony mocniej" - powiedział premier.

Szef klubu PSL Jan Bury powiedział dziennikarzom, że ludowcy podczas spotkania jednoznacznie zadeklarowali, że nie są przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego mężczyzn do 67 lat, popierają też wszystkie propozycje rządowe dotyczące reformy emerytur mundurowych.

"Natomiast mamy ciągle inne zdanie w kwestii wieku emerytalnego kobiet" - powiedział Bury. Poinformował, że ludowcy zaproponowali podczas rozmowy z szefem rządu, by do 2020 r. podnieść wiek emerytalny kobiet i mężczyzn o dwa lata, co oznacza, że mężczyźni przechodziliby na emeryturę w wieku 67 lat, a kobiety 62 lat.

"To jest rozwiązanie na dwie najbliższe kadencje parlamentu czy rządu, a następne rządy mogą podjąć wyzwanie, jeśli chodzi o dalszą część tej reformy po roku 2020" - tłumaczył szef klubu ludowców. Jak dodał, propozycja ta jest "szukaniem formy na kompromis".

Wicepremier, szef PSL Waldemar Pawlak zaznaczył po spotkaniu, że propozycja ludowców dotyczy tego, by kobiety miały prawo do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Zaznaczył, że to początek konsultacji w sprawie rządowego projektu reformy emerytalnej.

"Pan premier, co miłe, rozpoczął tę pielgrzymkę od spotkania z klubem PSL" - powiedział dziennikarzom szef PSL. "Myślę, że za miesiąc będziemy mogli podsumować te wszystkie dyskusje i mam nadzieję, że będziemy mogli też znaleźć rozwiązanie lepsze niż to, co dzisiaj jest na stole" - dodał wicepremier.

Również Bury powiedział, że premier i PSL dali sobie czas. "Mamy 29 dni, bo dzisiaj zaczęła się dyskusja na temat tej właśnie ustawy. Mówimy, że chcemy w tej dyskusji brać aktywny udział" - powiedział szef klubu ludowców.

Z kolei Tusk powiedział, że "na pewno po tym spotkaniu jest spokojniejszy, bo widzi, że myślenie jest bezdyskusyjnie wspólnie". "Mam nadzieję, że zostanie poważnie rozpatrzona propozycja, aby PSL szukało pewnych propozycji łagodzenia tej reformy poprzez inne ustawy, nie dotykające wprost tej reformy, ale w jakiś inny sposób łagodzące jej skutki" - zaznaczył premier.

Podkreślił, że nie mówił o tzw. emeryturach pomostowych dla matek, ale o rozwiązaniach ułatwiających życie kobietom, szczególnie tym rodzącym dzieci.

W opinii premiera, argumenty, które przedstawiał ludowcom zrobiły wrażenie. Jego zdaniem jest wola szukania porozumienia w sprawie systemu emerytalnego. "Mamy te 29 dni na szukanie wspólnego zdania, jestem przekonany, że znajdziemy" - ocenił szef rządu.

Tusk podkreślił też, że otwarcie mówił PSL, iż przychodzi taki moment w życiu polityka, że trzeba zrobić coś bardzo mocnego i poważnego, co może kosztować. Dodał, że przekazał Stronnictwu, że lepiej odrzucić myślenie: "lepiej być trochę u władzy, nie ryzykować, nie rozbić niczego, co jest trudne".

"To co dziś PSL ode mnie usłyszało to to, że ja czymś takim nie jestem zainteresowany. To znaczy, że możemy zrobić wspólnie rzeczy ważne dla Polski, do których mamy przekonanie, nawet, jeśli nas to będzie kosztowało i jesteśmy gotowi wspólnie podjąć to ryzyko. Ja to ryzyko jestem gotów podjąć i koalicja jest dla mnie rzeczą bardzo ważną, ale nie jest wartością najwyższą" - powiedział premier.

Zastrzegł, że podczas spotkania z klubem PSL nie groził zerwaniem koalicji, bo nikomu nie grozi, a poza tym bardzo szanuje koalicjanta. Jak zaznaczył, nie może być mowy o naciskach, czy groźbach z jego strony, bo to nie są argumenty. "Ja tylko uczciwie przedstawiam alternatywę, że albo robimy rzeczy trudne wspólnie, albo ich nie robimy, ale nie po to, by trwać przy władzy. Stanowiska to nie jest aż tak podniecająca rzecz, żeby rezygnować z sensownych projektów" - stwierdził premier.

Dodał, że jest pytanie - i zadawało je również PSL - czy cały ciężar reformy powinien brać na siebie obecny rząd, skoro jest ona rozłożona w czasie na 28 lat. "Proponujemy rozwiązania, które będą skutkowały przez najbliższych kilkadziesiąt lat, a cały koszt zapłacimy my, zdajemy sobie z tego sprawę" - przyznał Tusk.

Zaznaczył, że on namawiał do większego heroizmu. Jak dodał, skoro jest początek drugiej kadencji, to może warto "położyć na stół trochę swoich dóbr i zaryzykować je w tej dyskusji".

Z kolei Bury stwierdził, że na negocjacje w sprawie reformy emerytalnej nie powinno się patrzeć w czarnych scenariuszach, które przewidują na przykład rozpad koalicji.

"Wierzę w trwałość tej koalicji i w to, że tak jak potrafiliśmy w ostatnich trzech miesiącach budżet trudny dla Polski wspólnie uchwalić, jak udało nam się zbudować kompromis w sprawie składek zdrowotnych rolników, jak PSL poparł trudną ustawę refundacyjną (...), to i tu poszukamy mądrego kompromisu" - zadeklarował szef klubu ludowców.

Bury zapowiedział, że w sprawie reformy emerytalnej PSL będzie spotykać się ze środowiskiem kobiet i związkami zawodowymi. Podkreślił, że ludowcy nie poprą jednak propozycji referendum w tej sprawie, którą wysuwa m.in. NSZZ "Solidarność".