Taką możliwość zasygnalizował we wtorek prezes NBP Marek Belka. Byłoby to możliwe w II i III kw. Agencje informacyjne podały, że Ministerstwo Finansów odmówiło komentarza w tej sprawie.
Gdyby informacje wyrażały faktycznie zamierzenia MF oznaczałoby to istotną korektę oczekiwań rynkowych. Z punktu widzenia rynku pieniężnego spodziewać się można wzrostu nadpłynności sektora bankowego i w konsekwencji dalszego wzrostu wartości emisji bonów pieniężnych NBP. Warto dodać, że skala tegorocznej wymiany walut szacowana jest na około 17-18 mld EUR, natomiast wartość obecnych operacji otwartego rynku kształtuje się na poziomie 90 mld PLN. Konsekwencją takiej modyfikacji działań MF będzie wzrost presji na spadek oprocentowania depozytów w krótkich terminach na rynku międzybankowym. Dotychczas spread pomiędzy stopą referencyjną NBP a stawką POLONIA utrzymuje się na poziomie około 25 pb (i to w dużej mierze dzięki dostrajającym operacjom banku centralnego). Oczywiście na rynku walutowym zmniejszyłby się popyt na złotego - BGK nie będzie już wymieniał środków walutowych. Spadek oprocentowania na rynku pieniężnym przełożyłby się również naszym zdaniem na wzrost popytu na polskie SPW, poprzez niższy koszt finansowania pozycji.
Oczywiście pozostaje jeszcze pytanie, czy do takiej zmiany może w ogóle dojść. Naszym zdaniem jest to bardzo prawdopodobne. Z tych sygnałów wynika, że MF może obawiać się nadmiernej aprecjacji złotego i w efekcie negatywnego wpływu na polski eksport, co byłoby prawdopodobne przy dalszej wymianie środków na rynku międzybankowym. Wymiana środków w NBP oznacza też powrót do sytuacji z początku 2011 r., czyli zmniejszenia kosztu finansowania zobowiązań państwa. Zakładając, że wymiana walut poprzez rynek była konsekwencją obaw o nadmierną deprecjację złotego w związku z sytuacją w Europie, to w sytuacji widocznej stabilizacji europejskiego systemu finansowego takich obaw już nie będzie.
