"WSJ": UE nie ma prawa żądać od biednieszych krajów UE poświęcenia dla Grecji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 lutego 2012, 09:42
Unia Europejska
Unia Europejska/ShutterStock
UE żąda od państw członkowskich, by w imię solidarności ponosiły konsekwencje bezmyślnego zachowania innych członków. Aby uniknąć kompletnego załamania, Bruksela musi zrozumieć, że takie podejście jest nie do utrzymania na dłuższą metę - ocenia w środę "WSJ".

Choć państwa członkowskie wiele łączy, m.in. wspólny rynek, dzielą je cele, jakie pragną osiągnąć w ramach Unii - pisze dziennik. Nowym członkom z Europy Środkowo-Wschodniej zależy przede wszystkim na bogaceniu się i wzroście gospodarczym, a starszym państwom członkowskim - na utrzymaniu dawno wypracowanych przywilejów socjalnych.

>>> czytaj też: Z Greka Niemca nie zrobisz, czyli jak wejście do euro zabiło Grecję

Właśnie z uwagi na ową rozbieżność celów nadmierna władza Brukseli jest powodem do niepokojów dla nowych krajów Unii - zauważa "Wall Street Journal". Silny blok francusko-niemiecki dba o to, by wiele rozporządzeń w zakresie ochrony środowiska, zdrowia czy rynku pracy faworyzowało zachodnie kraje UE. Jednak "takie regulacje są często niewspółmierne do poziomu rozwoju gospodarczego ich wschodnioeuropejskich partnerów, (gdzie) są wprowadzane kosztem stanowisk pracy i obniżonego standardu życia" - pisze gazeta.

>>> Polecamy: Z ekonomicznego karła staliśmy się europejskim prymusem

W przyszłości nadmierna władza Brukseli może stać się jeszcze większym problemem. Po traktacie lizbońskim, który "zredukował autonomiczność rządów w sferze gospodarczej", "kolejnym krokiem w erozji gospodarczej niezależności" poszczególnych państw może stać się tzw. rząd gospodarczy, postulowany przez Berlin i Paryż, a który kontrolowałby "wszystko, od podatków po priorytety w wydatkach państwa".

Żądanie od mniej zamożnych krajów UE, by zrzucały się na pomoc dla zadłużonej Grecji, to de facto żądanie, "by poświęciły swój stosunkowo wysoki rating kredytowy i niskie oprocentowanie obligacji" - pisze "WSJ".

Podobne żądania "łamią literę unijnego prawa" - zauważa gazeta, przywołując art. 125 traktatu z Lizbony, który stanowi, że każdy członek UE odpowiada za własne długi, oraz art. 123, który zabrania Europejskiemu Bankowi Centralnego pożyczania pieniędzy państwom członkowskim. "Oba te postanowienia zostały pogwałcone" - ocenia dziennik.

Wyjście Grecji ze strefy euro jedynie potwierdziłoby to, co już rozumie coraz więcej Europejczyków - że "unijny projekt zaszedł za daleko, za szybko" i że "Bruksela może być zmuszona oddać część swoich uprawnień z powrotem w ręce rządów".

"Podążanie tą drogą to nie solidarność, lecz pycha" - konkluduje "WSJ".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj