Prywatne firmy wchodzą do Arktyki. Rosja sobie nie radzi

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 marca 2012, 05:45
Mapa Arktyki, fot. Yanik Chauvin
Mapa Arktyki, fot. Yanik Chauvin /ShutterStock
Nowe prawo pozbawi Gazprom i Rosnieft statusu monopolisty w Arktyce. Państwowe firmy są mało efektywne, potrzebna im konkurencja.

Dostęp do eksploatacji złóż Arktyki – zastrzeżony dotychczas dla rosyjskich państwowych gigantów – zyskają również prywatne firmy. Poinformował o tym wczoraj w wywiadzie dla „Financial Timesa” szef Łukoilu Wagit Alekpierow. Konkurencja na intratnym rynku zwiększy tempo wydobycia w rejonie bieguna północnego. Chodzi o arktyczny szelf, gdzie kryje się co najmniej 90 mld baryłek ropy i ok. 1,67 bln metrów sześc. gazu. 

>>> Czytaj też: Największy bank Rosji wypłaci rekordową dywidendę

Państwowe koncerny – Rosnieft i Gazprom – które dostały od Kremla wyłączne prawo do eksploatacji bogatych złóż, nie wywiązują się jednak z inwestycji w kosztowne wydobycie. Tym samym Rosja nie jest w stanie zdobyć przewagi konkurencyjnej na światowym rynku surowców. – Podczas gdy rosyjskie inwestycje w Arktykę wynoszą 50 mln dolarów, to Norwegia wydała na geologiczne badanie swojej części arktycznego szelfu aż 30 mld dolarów – mówi w rozmowie z DGP Michaił Krutichin z rosyjskiej agencji analitycznej RusEnergy. Uruchomienie nowych złóż to konieczność dla rosyjskiej gospodarki opartej na handlu surowcami.

Aż 75 proc. złóż należących do rosyjskich producentów gazu – jest na wyczerpaniu. Niewiele lepiej sprawy wyglądają w sektorze naftowym. Około 70 proc. złóż, eksploatowanych od czasów ZSRR, jest bliskich wyczerpania. Zdaniem Alekpierowa przyczyną pogarszającej się kondycji rosyjskiego sektora wydobywczego jest niekorzystny system podatkowy. Podczas gdy w innych krajach opodatkowaniu podlegają dochody, w Rosji płaci się od rozmiarów produkcji.

To zniechęca koncerny do inwestycji w nowe złoża. Ponadto obowiązują zaporowe podatki od wydobycia i eksportu. Obecnie nafciarze oddają fiskusowi do 85 proc. wszystkich dochodów. Jak szacują analitycy, ropa w znajdujących się w eksploatacji złożach całkowicie skończy się już za 20 lat. Poważne problemy dla całego sektora wydobywczego zaczną się jednak wcześniej.

Według szefa Łukoilu dalsze zwlekanie z rozpoczęciem kosztownej eksploatacji arktycznych i dalekowschodnich złóż kraju spowoduje, że już w 2016 roku wydobycie ropy naftowej w Rosji drastycznie spadnie. Pierwsze decyzje w sprawie liberalizacji dostępu do złóż Arktyki zostały już podjęte. W 2010 roku dostęp do eksploatacji zasobów na Półwyspie Jamalskim zyskał największy prywatny producent gazu w Rosji – koncern Novatek. Firma, współzarządzana przez dawnego przyjaciela premiera Władimira Putina z czasów petersburskich Giennadija Timczenko, wraz z francuską Total zajmie się na Jamale skraplaniem gazu.

Novatek jako pierwszy przełamie wyłączne prawo Gazpromu do eksportu produkcji. – Dopuszczenie do Arktyki niezależnych producentów, którym dotychczas pozostawały jedynie ochłapy, szybko przyniesie efekty – utrzymuje Krutichin. – Niezależne koncerny mają doświadczenie, technologie i o wiele większą efektywność – dodaje. Tę opinię potwierdza praktyka. Podczas gdy wydobycie Gazpromu wzrosło w ubiegłym roku o zaledwie 0,2 proc., Novatek skoczył o 42 proc. do góry. Podobnie jest w biznesie nafciarzy. Prywatni biją państwowy Rosnieft.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj