LNG dla Orlenu, Gaspolu i Polic

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 marca 2012, 04:50
Terminal LNG ma być jednym z głównych źródeł dostaw gazu
Terminal LNG ma być jednym z głównych źródeł dostaw gazu/DGP
Operator świnoujskiego gazoportu jeszcze w tym roku chce pozyskać chętnych na korzystanie z jego usług. Ma dla nich nową ofertę.

Polskie LNG, spółka córka Gaz-Systemu, odpowiedzialna za budowę terminalu LNG, podejmie kolejną próbę znalezienia firm, które wykupią tzw. moce regazyfikacyjne – dowiedział się DGP. Chodzi o zarezerwowanie możliwości wykorzystania instalacji terminalu LNG do przerobienia surowca z postaci ciekłej w gazową. Przetarg na korzystanie z takich usług ruszy prawdopodobnie pod koniec 2012 r.

>>> Czytaj też: Terminal LNG w Świnoujściu będzie jednym z najtańszych w Europie

Poprzedni, zamknięty przetarg, 31 stycznia zakończył się fiaskiem. Zainteresowanie ofertą Polskiego LNG było znikome. W ciągu trzech miesięcy zgłosiła się tylko jedna firma, ale ostatecznie i ona nie podpisała umowy. Jak tłumaczy Justyna Bracha-Rutkowska, rzecznik PLNG, stało się tak z przyczyn formalnych. Teraz ma być inaczej. Jak zdradza nam przedstawiciel zarządu tej spółki, PLNG chce zaproponować potencjalnym zainteresowanym nową ofertę. – Wcześniej nie było chętnych, bo proponowane warunki taryfowe, które uwzględniały osobno taryfę regazyfikacyjną i przesyłową, nie były najkorzystniejsze. Tym razem pracujemy nad atrakcyjną, zintegrowaną taryfą regazyfikacyjno-przesyłową – tłumaczy nasz rozmówca.

Spółka liczy, że oferta przyciągnie firmy zużywające najwięcej gazu, czyli przedstawicieli sektora chemicznego. Wiadomo, że nad możliwością zakontraktowania LNG zastanawiają się Azoty Tarnów. Odbiorcą surowca ze świnoujskiego terminalu mogłyby być należące do tarnowskiej grupy Zakłady Chemiczne Police. O zarezerwowaniu mocy w gazoporcie myślą też PKN Orlen, największy klient PGNiG, a także Gaspol. Ta ostatnia spółka działa w branży gazu płynnego LPG. Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu, twierdzi, że po uruchomieniu terminalu LNG chce handlować też gazem ziemnym. Firma nie wyklucza, że mogłaby nawet zainwestować w budowę własnych lokalnych sieci gazowych.

>>> Czytaj też: Nie ma chętnych na gaz z terminalu LNG w Świnoujściu

Dziś jedyną firmą, która ma kontrakt na korzystanie z gazoportu, jest PGNiG. Monopolista już w 2009 r. zarezerwował około 65 proc. mocy terminalu. Koncern zawarł kontrakt na dostawy LNG – z Qatargasem. Na mocy 20-letniej umowy co roku nabywać ma 1,5 mld m sześc. PGNiG liczyło, że surowiec kupować będą firmy chemiczne. Te nie chcą jednak katarskiego LNG, bo twierdzą, że jego skład jest nieodpowiedni dla produkcji chemicznej. Zdaniem ekspertów gaz kupiony w Katarze będzie zbyt drogi.

Kontrakt PGNiG z Qatargasem zapewni wykorzystanie jedynie połowy przyznanych koncernowi mocy w terminalu w Świnoujściu. Spółka pozostałe moce chce zapełnić gazem kupionym na podstawie mniejszych kontraktów krótkoterminowych. Terminal LNG ma zostać uruchomiony w połowie 2014 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj