Szweda: Możliwe spadki w Europie. GPW pogłębi straty

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 maja 2012, 09:29
Emil Szweda
Emil Szweda/Forsal.pl
Czwartek był nie najlepszym dniem na światowych giełdach i piątek nie zapowiada się lepiej. GPW będzie musiała dorównać stawce, co skazuje ją na spadek dziś rano.

Wczoraj nastroje inwestorów na świecie pogorszyły się po publikacji indeksu ISM dla sektora usług w USA, ale między Bogiem a prawdą, już w połowie sesji w środę widać było na Wall Street presję podaży. S&P zbliżył się wówczas do szczytów z marca (a nie ustanowił nowe, jak pisałem w środę rano, rekord hossy ustanowił wówczas Dow Jones) i uzyskanie w takim momencie przewagi przez sprzedających, może okazać się niebezpieczne dla losów rynku nie tylko przez sesję czy dwie, lecz dla średnioterminowych perspektyw.

A ponieważ sytuacja na świecie nie należy do wesołych, zaś obawy związane z losami koniunktury gospodarczej są wzmacniane przez oczekiwania na wynik wyborów w Grecji i Francji, spadek cen akcji w Europie dziś rano wydaje się przesądzony. Tym tropem poszły w każdym razie giełdy azjatyckie, gdzie Kospi stracił 0,3 proc., a Hang Seng 0,4 proc. O 0,8 proc. spadł All Ordinaries po tym jak bank centralny obniżył prognozę wzrostu gospodarczego dla Australii z 3,5 do 3,0 proc. w tym roku.

Mniej więcej takich wskazań można oczekiwać po giełdach europejskich. Ale rozstrzygające dla końcówki dnia dane nadejdą oczywiście z USA. Chodzi o dane z rynku pracy, oczekiwany jest wzrost liczby etatów o 171 tys., ale rynek zapewne przyjąłby z ulgą także dane nieco słabsze. Jednak nie wolno zapominać, że wykresy techniczne (możliwość odbicia od szczytów S&P i Dow Jonesa) wskazują, że rynki znalazły się w newralgicznym momencie (odzwierciedlając w pewnym sensie perspektywy zmian politycznych w Europie, gdzie w niedzielę dojdzie do wyborów we Francji i Grecji oraz lokalnych w Niemczech), zatem reakcja inwestorów może być także nieoczekiwanie gwałtowna.

GPW, która w środę zaczęła sesję od wzrostu, by do końca dnia zgubić go z naddatkiem, będzie w pierwszej kolejności nadrabiać wczorajsze zaległości. Co skazuje nasze indeksy na straty na otwarciu. Końcówka - tak jak na całym kontynencie - zależeć będzie od amerykańskich danych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj