Większość polskich firm narodziła się po upadku komunizmu w 1989 roku, więc dopiero teraz zaczynają one borykać się z problemami sukcesji.

Wśród nich znajduje się Grupa ITI, jeden z największych nadawców telewizyjnych w kraju. Trzy lata po śmierci jednego z założycieli, Jana Wejcherta, firma pozbywa się aktywów i rozmawia z potencjalnymi partnerami zagranicznymi. Śmierć Wejcherta wywołała bowiem burzę w kwestii przejęcia firmy.

Zmarły w wieku 58 lat przedsiębiorca miał cztery żony, piątkę dzieci i jeden z największych majątków w Polsce, szacowany na ponad 2,4 mld złotych. Tak duża sprawa spadkowa może stanowić wzór dla innych dużych firm, które w najbliższych latach mogą stanąć przed podobnie kłopotliwą sytuacją.

Andrzej Blikle, były prezes sieci kawiarni i ciastkarni, stwierdził: „Wiele rodzinnych firm zbliża się właśnie do problemu sukcesji, ponieważ założone zostały około dwie dekady temu przez ludzi, którzy nie byli bardzo młodzi.”

Pan Blikle jest akurat wyjątkiem, ponieważ jego rodzina była jedną z niewielu, które kontynuowały swoją działalność w czasach komunizmu. Obecnie firma jest w rękach jego syna, czyli piątego pokolenia.

Perspektywa sprzedaży dużych spółek przez ich założycieli ekscytuje lokalny niepubliczny rynek kapitałowy, na którym inwestorzy wyczekują decyzji przedsiębiorców o przejściu na emeryturę. Robert Manz z warszawskiej firmy Enterprise Investors przyznaje, że coraz większa część jego interesów napędzana jest sprzedażą spółek przez ich założycieli, chociaż wciąż jest to mniej niż połowa jego zakupów.

Wejchert zbudował ITI z Mariuszem Walterem, zaczynając w latach '80 od sprzedaży czipsów. Krajową stację telewizyjną założyli oni w roku 1997. Wśród ich osiągnięć znajduje się też pierwsza w kraju stacja informacyjna, płatna platforma telewizyjna oraz jeden z najważniejszych polskich portali internetowych, Onet.

Jako dominująca siła w ITI, Wejchert umieścił swoich krewnych na decydujących pozycjach w firmie, tak samo z resztą jak Walter. Jednak śmierć tego pierwszego doprowadziła w rodzinie do rozpadu. Jego najstarszy syn Łukasz opuścił stanowisko szefa Onetu, a udziały w ITI jego i dwójki jego rodzeństwa zostały wykupione. Jednocześnie czwarta żona Wejcherta, Aldona, pozostała jedną z głównych akcjonariuszek i członkinią zarządu ITI.

Andrzej Zarębski, analityk mediowy, stwierdził: „Śmierć Jana Wejcherta miała ogromne konsekwencje, ponieważ jego spadkobiercy w większości nie chcą kontynuować pracy w mediach.”

Pościg za gotówką, za którą ITI chciało wykupić udziały najstarszej trójki dzieci Wejcherta, doprowadził najpierw do skomplikowanej umowy z firmą Vivendi, właścicielem francuskiej platformy Canal +, w wyniku której została ona partnerem strategicznym i objęła 40 proc. udziałów w TVN.

Obecnie ITI rozpoczęło też rozmowy z Ringier Axel Springer, szwajcarsko-niemieckim joint venture, o objęciu strategicznej części udziałów Onetu. Wartość portalu określona jest na 1,3 mld złotych, jednak analitycy twierdzą, że w przypadku sprzedaży cena będzie wynosiła raczej około 1 mld złotych.

Dariusz Górski, analityk BZ WBK, zauważa że zarówno ITI jak i TVN mają duże długi. „To właśnie dlatego chcieliby sprzedać Onet – potrzebują gotówki. Ta sprzedaż pozwoliłaby im na zmniejszenie lewarowania i zwiększyłoby płynność finansową.”

Przypadek ITI dodatkowo utrudnia fakt, że firma ta założona została przez więcej niż jedną osobę, co zwiększa prawdopodobieństwo konfliktów w kolejnym pokoleniu. Inni założyciele mają prostszą linię dziedziczenia i większą chęć zachowania firmy w rękach rodzinnych.

Jerzy Mazgaj, który uzbierał majątek w wysokości 190 mln złotych dzięki firmie zajmującej się produktami luksusowymi, przygotowuje właśnie swoją 28-letnią córkę do przejęcia po nim interesu. „Chcę, żeby to, co zbudowałem zostało w rodzinie,” mówi.