PKB Japonii spada. Słaba konsumpcja pogrąża gospodarkę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 sierpnia 2012, 11:47
Panorama Tokio, w tle góra Fudżi, fot. skyearth
Panorama Tokio, w tle góra Fudżi, fot. skyearth /ShutterStock
Trzecia gospodarka świata zwalnia, wzrost PKB Japonii w drugim kwartale tego roku wyniósł 1,4 proc. - podała w poniedziałek agencja Kyodo. Dodano, że to efekt m.in. spadku krajowej konsumpcji.

Analitycy spodziewali się wzrostu PKB o 2,3 proc. Minister Stanu ds. Gospodarki i Polityki Fiskalnej Motohisa Furukawa stwierdził, że niekorzystne wyniki są spowodowane kryzysem gospodarki globalnej.

W drugim kwartale tego roku konsumpcja, która w Japonii stanowi 60 proc. PKB, wzrosła o 0,1 proc., ale to znacznie mniej niż w pierwszych trzech miesiącach roku, wtedy zwiększyła o 1,2 proc.

Wydatki na dobra trwałe utrzymały się na stabilnym poziomie, ale spadł popyt na samochody, mimo państwowych dotacji do ich zakupów.

W drugim kwartale wzrosły o 1,5 proc. wydatki inwestycyjne w przemyśle, jednak dobrą koniunkturę tworzy przede wszystkim branża budowlana, która jest zaangażowana w odbudowę terenów północno-wschodniej Japonii po zeszłorocznym marcowym trzęsieniu ziemi i fali tsunami.

Jak podano, wzrosły też o 1,7 proc. wydatki na cele publiczne z budżetu państwa. To wynik inwestycji w sektor energetyczny po katastrofie elektrowni atomowej w Fukushimie i pomocą dla ludności dotkniętej zeszłorocznym kataklizmem.

W tym samym czasie inflacja spadła o 0,5 pkt - głównie z powodu obniżek cen żywności. Grozi to ponownym zwiększeniem presji deflacyjnej.

Zdaniem Louisa Kuijsa z Fung Global Institute w Hongkongu niekorzystne wyniki gospodarcze Japonii są w dużym stopniu wywołane spowolnieniem gospodarki chińskiej - oba kraje są od wielu lat ekonomicznie powiązane.

Trzej najwięksi japońscy producenci elektroniki Sharp, Panasonic i Sony ogłosili, że z powodu fatalnych wyników finansowych zmuszeni są zrestrukturyzować swoje przedsiębiorstwa, przez co wielu ludzi starci pracę.

W maju Panasonic ogłosił, że 2011 rok zamknął stratą 722 mld jenów (ok. 9,26 mld dol.). Głównymi powodami były - niedobory prądu po katastrofie Fukushimy, powódź w Tajlandii, która na wiele tygodni sparaliżowała system produkcyjny firmy i spadek popytu w pochłoniętej kryzysem finansowym Unii Europejskiej.

Rosnący kurs jena w stosunku do dolara i niedobory prądu są poważnym problemem większości japońskich przedsiębiorstw. Według danych z "Białej księgi japońskiego przemysłu", wydanej przez Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu, 69 proc. japońskich firm rozważa możliwość przeniesienia swojej produkcji do innych państw.

Jeżeli kryzys się przedłuży, to są poważne obawy, że duża część przemysłu japońskiego przeniesie swoją produkcję poza jej granice, co pogorszy i tak słabą kondycję japońskiej gospodarki - uważa Kuijsa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj