Ceny w Polsce: co tanieje, a co drożeje najmocniej?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 sierpnia 2012, 17:29
Wzrost cen zaczyna hamować
Wzrost cen zaczyna hamować/DGP
W zeszłym miesiącu w stosunku do lipca 2011 r. ceny wzrosły o 4 proc. Tradycyjnie powyżej średniej zdrożały paliwa do prywatnych środków transportu, nośniki energii i oczywiście żywność – wzrost o ponad 5 proc.

Jednak w porównaniu z czerwcem paliwa staniały o 2,4 proc., a żywność o 2,2 proc. Cena żywności spadła pierwszy raz od września 2011 r. – Spadły przede wszystkim ceny sezonowe warzyw – o ponad 19 proc., owoców o 2 proc. – zauważa Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. Ponadto taniały mleko, nabiał i sery. Więcej trzeba było płacić za wędliny i mięso, poza drobiem, którego ceny spadły.

Inflacja bazowa netto – nieuwzględniająca żywności, energii i paliw – wyniosła w lipcu r./r. 2,3 – 2,4 proc. Została podbita przez kryzys na rynku usług turystycznych. Upadki kilku biur sprawiły, że wzrosły ceny wycieczek – wyjaśnia Ignacy Morawski, główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. W kolejnych miesiącach inflacja będzie hamowała, dzięki czemu Rada Polityki Pieniężnej będzie mogła obniżyć stopy procentowe już w grudniu.

Maja Goettig, główna ekonomistka KBC Securities Polska, spodziewa się, że inflacja zejdzie do celu RPP 2,5 proc. już na przełomie roku, a obniżka stóp nastąpi w listopadzie. Widzi też kilka zagrożeń. – To wzrost cen produktów rolnych na świecie, głównie za sprawą suszy w USA. Może to być zagrożeniem dla cen żywności w Polsce – mówi. Ae osłabienie kursu złotego może odbić się na cenach towarów importowanych.

Ekonomiści mają nadzieję, że te pesymistyczne scenariusze się nie sprawdzą, inflacja spadnie, a lokaty w końcu zaczną przynosić realny zysk.

Przeciętna lokata roczna ma oprocentowanie 5,29 proc. Po uwzględnieniu inflacji i podatku Belki zarobek jest niezauważalny. Tyle że nie odstrasza to klientów. Jak podał NBP, depozyty indywidualne wzrosły w lipcu o 1,6 mld zł – do 494,6 mld zł. To wzrost 0,3 proc. w stosunku do czerwca, a 12,4 proc. w porównaniu z lipcem 2011 r. – To efekt niepewności, obawy o pracę. Dlatego Polacy akumulują kapitał – tłumaczy Michał Rot, ekonomista PKO BP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj