Janukowycz stworzył na Ukrainie neokuczmowski kapitalizm

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 października 2012, 05:16
System władzy stworzony przez prezydenta nie sprzyja zagranicznym inwestorom. Na względy mogą liczyć za to szemrani biznesmeni z otoczenia prezydenta. I do pewnego stopnia Rosjanie, których ten się boi

Wiktor Janukowycz miał być prezydentem pragmatykiem, dla którego ideologia jest sprawą drugorzędną. Nieformalnymi kanałami jego ekipa przekonywała, że podstawowym celem jest uporządkowanie politycznego i gospodarczego chaosu po rządach pomarańczowych. W praktyce przez dwa lata zbudowano nad Dnieprem neokuczmowski kapitalizm, w którym promowane są jedynie grupy oligarchiczne lojalne wobec władz.

Wczorajsze wybory potwierdzą status quo – państwo Janukowycza będzie się umacniało. Prezydent, jego zaplecze polityczne (Partia Regionów) i biznesowe (rodzina i tradycyjni oligarchowie) biorą wszystko. Dzielą i rządzą, poczynając sobie coraz odważniej. – Znam przypadek właścicielki dobrze prosperującej firmy, do której przyszli chłopcy z Doniecka z dwoma papierami. Pierwszym była umowa o sprzedaży spółki. Drugim – nakaz aresztowania, podpisany już przez prokuratora. Kobieta dostała tydzień do namysłu, który z nich wybrać – opowiada nam jeden z zachodnich biznesmenów. 

>>> Czytaj też: Wybory na Ukrainie: Partia Janukowycza zajęła pierwsze miejsce, ale opozycja może mieć większość

– Władze wpuściły donieckich do instytucji kontrolnych. W ten sposób dostali oni narzędzie do nacisku na biznesmenów i przejmowania ich firm – twierdzi w rozmowie z DGP znana ukraińska bizneswoman. Trudno się dziwić, że część firm ucieka znad Dniepru. Z obsługi klientów indywidualnych zrezygnowało np. 12 z 20 obecnych na Ukrainie zachodnich banków. Część z nich sprzedała swoje oddziały poniżej wartości aktywów. Jak podał niedawno „Puls Biznesu”, decyzji o wejściu na tutejszy rynek żałuje też część polskich firm. W tym Barlinek, który – mimo korzystnego wyroku sądu – nie może się doprosić zwrotu 58 mln hrywien (22,8 mln zł) nadpłaconego VAT.

Tego typu przykłady najlepiej ilustrują rozejście się teorii i praktyki działania państwa ukraińskiego. Same zapisy prawne zmieniają się bowiem na lepsze. Stąd awans Ukrainy o 15 miejsc w najnowszym rankingu Doing Business. – Kilka lat temu podstawowymi problemami były chaos i wzajemnie sprzeczne przepisy. Uchwalony za czasów Janukowycza nowy kodeks podatkowy wiele kwestii wyjaśnił – mówi nam Witold Zapędowski, dyrektor obecnej także na Ukrainie firmy CeDePe.

Mimo to na warunki prowadzenia biznesu nie narzeka jedynie Donieck. I – do pewnego stopnia – Rosjanie, których swoboda działania kończy się jednak tam, gdzie zaczynają się interesy ukraińskich oligarchów powiązanych z władzą. – Zaplecze finansowe Partii Regionów ma pierwszeństwo przy rozdziale najbardziej atrakcyjnych kąsków gospodarki – mówi DGP ekonomista Andrij Nowak. – Grono beneficjantów to grupy Rinata Achmetowa, braci Klujewów i gazowa grupa Dmytra Firtasza. Ostatnio dołączyła do nich tzw. Rodzina – imperium biznesowe, które buduje wokół siebie i swojej rodziny prezydent Wiktor Janukowycz. Dopiero za nimi są Rosjanie – dodaje.

Mimo pierwszeństwa Ukraińców Rosjanom udaje się lobbować na rzecz swoich interesów. Na początku tego roku rosyjskiemu Ukrtranskontiejnierowi przywrócono dostęp do portu w Iljiczewsku. W 2009 r. – jeszcze za rządów Julii Tymoszenko – sąd w Odessie unieważnił umowę o współpracy koncernu z portem, uzasadniając to niewywiązaniem się Rosjan z zobowiązań inwestycyjnych. Nagłe zwrócenie Ukrtranskontiejnierowi praw do działania w Iljiczewsku zaskakuje tym bardziej, że w 2010 r. wyrok odeskiego sądu został potwierdzony przez ukraiński Sąd Najwyższy.

Po przejęciu władzy przez Janukowycza w 2010 r. usunięto bariery dla rosyjskiego biznesu przy przyjmowaniu ukraińskich aktywów. Po wieloletnich staraniach na początku 2010 r. rosyjskiej spółce Evraz udało się kupić udziały w koncernie metalurgicznym ISD. O specjalnych względach dla Rosjan nie ma jednak mowy. – Jeśli można mówić o jakichkolwiek preferencjach, to dostały je zagraniczne koncerny tytoniowe – mówi nam analityk Erste Banku Marian Zabłocki.

Mimo to od początku prezydentury Janukowycza ilość rosyjskich inwestycji na Ukrainie wzrosła o jedną czwartą do 3,5 mld dol. Dla nich Janukowycz pozostaje pragmatykiem. Dla reszty jest gospodarczym nacjonalistą. Donieckim gospodarczym nacjonalistą.

>>> Zobacz też: Wybory na Ukrainie: albo mesjasz, albo Janukowycz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj