Według agencji, pomimo pozornych wzrostów, polska gospodarka wciąż tkwi w strukturze nisko-kosztowej. "Utknęliśmy na drodze od low-cost do hi-tech" - jak twierdzi Reuters. 

Reutors opisuje historię polskiego naukowca Mirosława Grudzienia – konstruktora detektorów podczerwieni, używanych przez NASA do badania powierzchni Marsa – którego "pokonała polska biurokracja".

Naukowiec starał się o kredyt, aby sfinansować dalszy rozwój swojej firmy VIGO System. Owszem, dostał pieniądze, ale trwało to aż rok. Przez to jego firma musiała znacznie odłożyć w czasie produkcję wyspecjalizowanych czujników nowej generacji dla agencji kosmicznych. „Urzędników nie obchodzi to, czy dostanę kredyt dzisiaj, za rok, czy za trzy lata. Nie mają pojęcia o tym, ze w świecie nowoczesnych technologii roczne opóźnienie w finansowaniu może być równoznaczne z porażką” – powiedział Grudzień, który jest prezesem VIGO Systems.

Zanim dostał pieniądze, o pożyczkę starał się w kilku bankach. Kredyt miał być dofinansowany ze środków UE, dlatego wniosek musiał przejść przez szereg procedur i być ostatecznie zatwierdzony przez państwo - tłumaczy Reuters.

„W Polsce takie historie są na porządku dziennym” – pisze Reuters. „Największa gospodarka Europy Wschodniej, która odnotowała dwie dekady dynamicznego wzrostu i to według kilku różnych źródeł danych, jest jednocześnie ostatnia jeśli chodzi o innowacje”. Polska ma jeszcze długą drogę przed sobą, jeśli chce dorównać konkurencji na międzynarodowym rynku.

"Jeśli Polska nie postawi na innowacyjną gospodarkę, opartą na wiedzy, ryzykuje stoczeniem się po tej samej ścieżce, co Hiszpania, Grecja czy Portugalia", powiedział dla Reutersa Maciej Bukowski, szef w warszawskiej firmie badawczej Institute for Structural Research (IBS).

Kraje te doświadczyły gwałtownego wzrostu, ale nie udało im się w odpowiednim czasie zrestrukturyzować swoich gospodarek i postawić na bardziej zaawansowane gałęzie przemysłu. Wciąż dominują tam, podobnie jak w Polsce, usługi i nisko-kosztowy przemysł, np. audyt usług finansowych, call centers czy telewizyjne zakłady montażowe  - pisze Reuters.