Biura podróży tracą możliwość płacenia kartami

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 listopada 2012, 16:01
Bankructwa biur przybierają na sile
Bankructwa biur przybierają na sile/DGP
Usługa, która miała zwiększyć wygodę i bezpieczeństwo klientów, uderzyła w branżę turystyczną.

Ostatnio wzrosła liczba płacących kartami za wycieczki. W biurze Grecos Holiday takich przypadków było czterokrotnie więcej w porównaniu z rokiem ubiegłym i dziś ich udział sięga już 50 proc. W Traveliada.pl udział transakcji kartami podwoił się z 15 proc. do 30 proc. sprzedaży.

Powodem tej zmiany były głośne bankructwa biur podróży. Wykorzystanie karty zmniejsza ryzyko, że klient straci pieniądze wydane na wycieczkę. Jest to możliwe dzięki procedurze o nazwie chargeback, która gwarantuje zwrot pieniędzy za wczasy w sytuacji, gdy usługodawca nie wywiąże się z podjętych zobowiązań, np. hotel nie odpowiadał standardowi zapisanemu w umowie.

Skutki chargebacku odczuli agenci rozliczeniowi, którzy obsługują płatności kartami. – Zgodnie z przepisami agent rozliczeniowy w ramach chargeback musi zwrócić klientowi pieniądze z własnych środków, a następnie starać się je odzyskać od firmy, która często nie posiada żadnych aktywów – mówi Agnieszka Siedlecka, rzecznik eService, jednego z największych w Polsce agentów rozliczeniowych.

Z powodu ryzyka związanego z chargeback eService latem wypowiedział umowy swoim klientom z branży turystycznej. Firma nie ujawnia kwot, które zwróciła użytkownikom kart w ramach procedury chargeback. W eCardzie dowiedzieliśmy się, że spółka zawiązała rezerwę w wysokości 430 tys. zł na poczet zobowiązań wobec klientów upadających biur podróży. – Niestety, ze względu na obowiązki informacyjne wobec inwestorów na GPW nie mogę podać poziomu wykorzystania tej rezerwy – stwierdził Michał Bagiński, rzecznik eCardu.

Z szacunków branży turystycznej wynika jednak, że łącznie zwroty środków zapłaconych kartami sięgnęły kilku milionów złotych.

Jednak chargeback szybko uderzyło i w branżę turystyczną. Pierwsi poczuli to pośrednicy turystyczni sprzedający oferty co najmniej kilku biur. Agenci transferowi starali się od nich odzyskać pieniądze, blokując przelewy.

– Blokadzie podlegały pieniądze, które zapłacili klienci wykupujący u nas wycieczki innych biur podróży. Dlatego złożyłem doniesienie do prokuratury – wyjaśnia Bartosz Roch Nowik, prezes TraveliGo.pl, które z tytułu chargeback zapłaciło kilkadziesiąt tysięcy złotych. W przypadku większych pośredników straty z tego tytułu sięgnęły nawet 0,5 mln zł.

Na dodatek agenci transferowi nie odpuszczają. Aby zabezpieczyć się przed kolejnymi upadłościami, żądają od pośredników turystycznych i mniejszych biur podróży wysokich zabezpieczeń pod groźbą rozwiązania umowy o obsługę płatności kartami.

– Aneks nie jest możliwy do podpisania. Usługa turystyczna jest usługą przedpłaconą, co oznacza, że pieniądze klienta muszą zostać przekazane organizatorowi do 48 godzin od dokonania płatności. W proponowanej przez Dotpay.pl formule tak by nie było – tłumaczy Jacek Malarski, dyrektor biura Traveliada.pl, które odmówiło właśnie akceptacji nowych warunków.

Na podobne rozwiązanie decyduje się coraz więcej mniejszych biur. Sprawa na razie nie dotyczy dużych touroperatorów, którzy współpracują z agentami na dotychczasowych warunkach. Dla nich to korzystna sytuacja, ponieważ brak możliwości zapłacenia kartą drastycznie zmniejsza możliwość sprzedawania wycieczek last minute, które stanowią dużą część oferty branży.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Warszawa 16.03.2026  Dziennikarka DGP Patrycja Otto.
Patrycja Otto

Dziennikarka od 18 lat związana z Dziennikiem Gazetą Prawną. Specjalizuje się w tematyce rynku pracy, ochrony zdrowia, a także branży spożywczej, handlowej, turystycznej, czy TSL. Laureatka w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021 oraz wyróżniona przez TLP nagrodą „Skrzydła Transportu”. Z wykształcenia prawniczka. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPopyt nie nadąża za podażą, ale ceny mieszkań nie będą spadać. Deweloperzy nie pozwolą »
Jacek Uryniuk, fot. Wojtek Górski
Jacek Uryniuk
W Dzienniku Gazecie Prawnej publikuje od 2010 roku. Ma kilkunastoletnie doświadczenie dziennikarskie. Wcześniej pisał między innymi w Gazecie Giełdy Parkiet, Pulsie Biznesu, Gazecie Bankowej i miesięczniku Pieniądz. Specjalizuje się w tematyce związanej z inwestowaniem pieniędzy oraz finansami osobistymi. Uhonorowany tytułem Dziennikarza Roku przez Kapitułę VII Kongresu Gospodarki Elektronicznej w 2012 r. Laureat Nagrody Dziennikarskiej Związku Banków Polskich im. Mariana Krzaka w 2013 r. W tym samym roku nominowany do Nagrody im. Eugeniusza Kwiatkowskiego.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKarta walutowa albo bankructwo. Ile banki zarabiają na naszych wakacjach? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj