Wróbel: Noś długie włosy jak my

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 stycznia 2013, 03:14
Jan Wróbel
Jan Wróbel/DGP
Równa cena za fryzjera! – ogłosiła duńska rada ds. równego traktowania kobiet i mężczyzn. Salon fryzjerski, który miał różne stawki za strzyżenie kobiet i mężczyzn, będzie zmuszony zapłacić odszkodowanie kobiecie, która pozwała go do wspomnianej rady za dyskryminację. Ale głupi ci Skandynawowie?

Fryzjerzy bronią się, że strzyżenie długich włosów zajmuje im więcej czasu niż strzyżenie krótkich, a długość włosów często pokrywa się z płcią. Kobieta, która złożyła pozew, miała jednak krótkie włosy. Tak więc gdy fryzjer odmówił jej niższej, męskiej ceny za usługę, dyskryminował ją z uwagi na płeć, a nie długość włosów. Wystarczy, że fryzjer wprowadzi inne kryterium – uniwersalne, podług długości fryzury – i po problemie. Dania będzie z dumą wskazywać na swoją pozycję w światowej czołówce, jeśli chodzi o równe traktowanie kobiet i mężczyzn.

Problemem z kontrpropozycjami zwolenników równości jest to, że nie rozwiązują problemu dyskryminacji per se, a tylko problem dyskryminacji płci. Kryterium długości włosów będzie rozstrzygane zupełnie arbitralnie, na oko. Nawet gdyby wprowadzić widełki długości i wymagać od fryzjerów stania przy drzwiach z miarką, nadal byłoby to kryterium niesprawiedliwe. Dlaczego jedne włosy są długie, a inne jeszcze krótkie? Podobnie rzecz ma się z propozycją kryterium stylu włosów – jakie fryzury są czysto damskie, a jakie już wystarczająco męskie? Co zrobić, gdy klient zażyczy sobie fryzury spoza, kompletnie arbitralnego, spisu? Fryzjer go nie ostrzyże, bo nie potrafi podać ceny za usługę?

Nie zawsze poczciwe rozwiązanie wolnościowe jest najlepsze, ale zawsze powinniśmy dwa razy pomyśleć, zanim z niego zrezygnujemy. Czemu cena za strzyżenie ma zależeć od czegokolwiek innego niż widzimisię fryzjera? Najważniejszym momentem w duńskiej anegdotce jest wyjście rzeczonej kobiety z salonu. Może ona następnie iść do dowolnego fryzjera, który wprowadzi swoje własne kryterium. Pierwszy fryzjer okazał dyskryminacyjną postawę i zapłacił za to utratą klientki, pewnie już na zawsze. Każda dyskryminacja na rynku niesie takie ryzyko dla dyskryminującego – i nadzieję dla jego konkurencji. Po prostu pozwólmy działać. W sektorze konkurencyjnym klienci decydują, czy w ogóle pozwolą się dyskryminować. Nie w każdej sprawie musimy wołać rząd na pomoc, tak jakby rząd z definicji nigdy i nikogo nie dyskryminował.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj