Hardy: Kierowanie się dzisiejszą analizą price action może być zdradliwe

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 marca 2013, 16:41
John J. Hardy, dyrektor ds. strategii rynków walutowych
John J. Hardy, dyrektor ds. strategii rynków walutowych/Media
Cypryjskie banki są wreszcie otwarte i kurs EUR/USD się obniżył. Taki nagłówek widnieje na pierwszych stronach większości gazet i obecnie właściwie nie można powiedzieć nic więcej.

Zmiana kursu tej pary walutowej raczej nie zaskakuje i jego niedawny rekordowo niski poziom 1,2750 można również łatwo wyjaśnić, jako że wielu graczy, fundusze inwestujące w akcje będące w trendzie wzrostowym oraz gracze techniczni czekali właśnie na taki poziom i, co nie dziwi, wykorzystali go, gdy tylko się pojawił.

Dziś zbliżamy się, rzecz jasna, do końca miesiąca oraz końca kwartału i jest to ostatni dzień sesji giełdowej przed czterodniową przerwą wielkanocną. W wyniku opisanych powyżej wydarzeń wyniki price action będą w najlepszym przypadku niespójne, a ponadto pod wpływem wyraźnego braku płynności na rynkach walutowych. Choć zmiany w ciągu ostatnich kilku dni były dość gwałtowne, w większości przypadków można je było przewidzieć, a w niektórych sytuacjach były one nawet dosyć logiczne. Najważniejszym (w moim odczuciu) elementem, jaki należy obserwować przez najbliższy tydzień lub dwa, jest kurs jena japońskiego.

Krótko mówiąc, BoJ przez większość kwartału przygotowuje nas na wysyp działań fiskalnych i pieniężnych, obiecując, że tym razem będzie inaczej. Na dzień dzisiejszy obietnice te wcale się jednak nie sprawdzają i rynek zaczyna tracić cierpliwość. Wszyscy chcieliśmy wierzyć w to, że władze japońskie udowodnią nam, że nie rzucają słów na wiatr, jednak po raz kolejny się rozczarowaliśmy. Obecnie analiza price action (wzmocnienie JPY) nie jest jeszcze tego niezawodnym wskaźnikiem, jako że zbiegło się w to w czasie z końcem roku w Japonii oraz powiązanym wycofaniem JPY do Japonii. W związku z powyższym ogólne kupno JPY nieco mąci obraz.

Obecnie nieprzekraczalną granicę wyznaczono na 92,80 dla pary USD/JPY, co powinno uwzględniać wszelki przepływ z tytułu wycofania JPY oraz stanowić podstawę dla tych, którzy nadal trzymają się ostatniego promyka nadziei, że Japonia spełni swoje obietnice. Jeśli jednak w nadchodzącym tygodniu (po Wielkanocy) zobaczymy zamknięcie dnia poniżej tego poziomu, przypuszczam, że będzie to oznaczać dla JPY koniec wielkiej fali wznoszącej, ponieważ rynek w końcu skapituluje i odwróci się od BoJ. Dane z dnia dzisiejszego koncentrują się na Ameryce Północnej, gdzie po południu opublikowane zostanie PKB Kanady oraz liczba wniosków o zasiłek w Stanach Zjednoczonych, zanim wszyscy zaczną zamykać swoje pozycje przed weekendem.

Jako że mamy koniec miesiąca, istnieje prawdopodobieństwo, że na rynku widoczny będzie ogólny popyt na USD, a niektóre ruchy (jak zaznaczono to już powyżej) mogą być nawet przesadzone. Jeśli bierzemy dziś pod uwagę dokonanie transakcji, należy rozważnie podejmować wszystkie decyzje. Wasz skryba nie będzie wśród działających dziś na rynkach, ponieważ dostał bolesną nauczkę przy poprzednich próbach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj