Energia ta bowiem przestaje się Amerykanom opłacać. To efekt boomu łupkowego, który spowodował spadek cen gazu o ponad 70 proc. Choć wspieranie energii ze źródeł odnawialnych jest jednym ze sztandarowych celów prezydenta Baracka Obamy, w USA nie ma na poziomie federalnym żadnych ustaw określających minimalny odsetek zielonej energii w całości zużycia, jak to jest np. w Unii Europejskiej.

>>> Czytaj też: Znaczenie gazu w światowej energetyce będzie wzrastać

Każdy stan decyduje o tym indywidualnie, przy czym takie minima bądź inne formy promowania energii odnawialnej ma 29 z nich. Teraz jednak 16 te zapisy zaczęły przeszkadzać.

Rozwój technologii pozyskiwania gazu z łupków i dynamiczny wzrost wydobywanego w ten sposób surowca spowodowały, że jego cena spadła o 72 proc. w porównaniu z rekordowymi poziomami z 2005 r. I jest znacznie niższa niż koszty energii wiatrowej czy słonecznej, w związku z czym coraz trudniej o ekonomiczne uzasadnienie wsparcia dla odnawialnych źródeł.

Najbardziej zaawansowane prace nad ograniczeniem lub zniesieniem minimalnego odsetka zielonej energii są w Karolinie Północnej, Kolorado i Connecticut. W Karolinie Północnej deputowani do stanowego parlamentu zaczęli w tym miesiącu debatę nad ustawą zmniejszająca do 2015 r. minimalny poziom odnawialnej energii o połowę – z 12 do 6 proc. całości zużycia – i całkowicie je znoszącą do 2021 r.

Reklama

Według Heartland Institute, grupy lobbującej na rzecz zniesienia wymogów zielonej energii, obecnie obowiązujące w tym stanie przepisy kosztowałyby podatników 1,8 mld dol. w latach 2008– 2021 – Karolina Północna jest krajowym liderem pod względem ochrony konsumentów przed obowiązkowymi wysokimi kosztami energii. Pokazuje innym, w która stronę zmierzać – mówi Bloombergowi Todd Wynn, odpowiadający za sprawy energetyczne w innej grupie lobbingowej, American Legislative Exchange Council.

Inne stany szukają tymczasem swoich sposobów. Senat stanu Kolorado przyjął w zeszłym tygodniu ustawę zwiększająca poziom energii, która ma pochodzić ze źródeł odnawialnych, ale zarazem rozszerzył definicję tego, czym ona jest. Do tej kategorii zaliczono... metan pozyskiwany przy wydobyciu węgla.

Podobny manewr zastosował Connecticut, który do odnawialnych źródeł energii zaliczył duże hydroelektrownie i pozwala do bilansu wliczyć energię importowaną z elektrowni wodnych w Kanadzie.

Nad uwolnieniem się od wymogów zielonej energii pracują tez deputowani z Missouri, Ohio i Kansas, a myślą o tym w kilku kolejnych stanach.

Poparcie dla energii odnawialnej spada nie tylko na poziomie stanowym, lecz także federalnym. Partia Republikańska zablokowała przedłużenie ulg podatkowych dla producentów turbin wiatrowych. Tego typu działania i zmniejszanie rządowego wsparcia spowodowały, że inwestycje w energię odnawialną i zwiększenie efektywności energetycznej spadły w zeszłym roku o 54 proc. do poziomu 4,5 mld dol.

Największymi przegranymi tej sytuacji są właśnie producenci turbin, tacy jak General Electric, Siemens czy Vestas oraz paneli słonecznych. Przed podobnymi wątpliwościami co do zasadności wspierania odnawialnych źródeł energii może za kilka lat stanąć Unia Europejska, jeśli poszukiwania gazu łupkowego okażą się efektywne.

Bruksela chce na razie, aby do 2020 r. jedna piąta zużywanej we wspólnocie energii pochodziła ze źródeł odnawialnych.

>>> Wszystko o gazie łupkowym na Forsal.pl