Polityczny pat po wyborach w Wielkiej Brytanii

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 maja 2013, 12:33
Trzy główne partie polityczne w Wielkiej Brytanii czują się przegrane po wyborach samorządowych w Anglii. Ale czwarta, która pokrzyżowała im szyki, też nie odniosła zwycięstwa.

Komentatorzy zwracają uwagę, że brytyjska polityka pozostaje w stanie zawieszenia - z niepopularnym rządem, nieprzekonywującą opozycją i rosnącym elektoratem protestu.

Czwartkowe wybory lokalne nie przyniosły upragnionego sukcesu opozycyjnej Partii Pracy, dając jej kontrolą nad zaledwie trzema z 34. rad lokalnych w Anglii. Ale i konserwatyści nie mają się z czego cieszyć. Utrzymali wprawdzie przewagę w 18 samorządach, ale stracili ją w 10. Liberałowie, ukarani przez wyborców za koalicję z konserwatystami, niemal przestali się liczyć. 

Ultra-konserwatywna, eurosceptyczna i antyimigracyjna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, UKIP zdobyła prawie jedną czwartą głosów, ale dało jej to na niespełna 150 z 2300 mandatów radnych. Niemniej premier David Cameron, który poprzednio bagatelizował UKIP, nazywając ją "partią świrów" zmienił ton, mówiąc BBC: "Nie ma co obrażać partii politycznej, na którą ludzie decydują się głosować. Trzeba okazać szacunek jej wyborcom i mocno się starać, aby odzyskać ich głosy."

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj