Kostecki: Uspokojenie na rynku złotego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 maja 2013, 17:03
Daniel Kostecki
Daniel Kostecki/Media
W czwartek polska waluta stabilizuje się na poziomach wynikających ze wczorajszych szczytów. Tym samym trendy osłabiające złotego wyhamowały i jest szansa przynajmniej na chwilową stabilizację lub też korektę

Dziś istotne dane, które pojawiły się z polskiej gospodarki dotyczyły wielkości inflacji bazowej. Wczorajsze publikacje dotyczące inflacji konsumenckiej okazały się wyższe od konsensusów rynkowych i podobnie było także w przypadku inflacji bazowej. Główny Urząd Statystyczny podał, że w kwietniu inflacja bez cen żywności i energii w relacji rocznej wzrosła o 1,1 proc. wobec konsensusu na poziomie 0,8 proc. Jest to również publikacja wyższa od poprzedniej, która ukształtowała się na poziomie 1 proc. Rada Polityki Pieniężnej wciąż może zatem wyczekiwać na kolejne informacje m.in. o sprzedaży i produkcji za kwiecień, a także na europejskie wskaźniki PMI. Dopiero wtedy łatwiej będzie mówić o tym, kiedy (i czy) może nastąpić kolejna obniżka stóp procentowych, bo zdaje się, że taki ruch ze strony RPP jest wciąż możliwy.

Z szerokiego rynku najistotniejsze informacje napłynęły ze Stanów Zjednoczonych, co przełożyło się w głównej mierze na parę USDPLN. Dane dotyczące zarówno inflacji, jak i złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych były słabsze od oczekiwań. W kwietniu inflacja bazowa w USA wyniosła w skali rocznej 1,7 proc. wobec konsensusu na poziomie 1,8 proc. Natomiast inflacja konsumencka ukształtowała się na poziomie 1,1 proc. r/r wobec oczekiwanego wzrostu o 1,3 proc. Z kolei jeśli chodzi o ilość wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, to złożono ich w USA w ubiegłym tygodniu 360 tys. Jest to odczyt wyższy od konsensusu, który kształtował się na poziome 330 tys. Gorsze dane zza oceanu wpłynęły jednoznacznie na osłabienie amerykańskiej waluty, co przyczyniło się do stabilizacji notowań pary USDPLN z tendencją do umocnienia złotego. Co więcej, rozczarował również odczyt indeksu Fed z Filadelfii, który jest już drugim regionalnym wskaźnikiem, po wczorajszym NY Empire State, pokazującym, że ożywienie w USA nie jest trwałe.

Na gruncie analizy technicznej blisko kluczowych oporów znajdują się notowania EURPLN oraz GBPPLN. Mowa tutaj o rejonie 4,19-4,21 za euro oraz 4,97 za funta (są to szczyty z początku kwietnia). Nie lada zadanie czeka rynkowe niedźwiedzie, aby wybronić wspomniane poziomy. Z pewnością będzie to ciekawa rozgrywka i warto obserwować notowania w tym rejonie. Para USDPLN jest jeszcze dość daleko od kwietniowego wierzchołka, gdyż do jego osiągnięcia brakuje 4 groszy.

Piątek przyniesie publikację m.in. indeksu Uniwersytetu Michigan (konsensus to 78 pkt.) oraz indeksu wskaźników wyprzedzających Conference Board (konsensus to 0,2 proc.). Reakcja rynku na powyższe dane powinna być podobna jak dziś. W momencie słabszych odczytów dolar może się osłabiać, a przy lepszych danych istnieje szansa na jego umocnienie. W czwartek o godzinie 16:23 euro kosztowało 4,18 złotego, dolar 3,24, frank 3,37, a funt 4,95 złotego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: X-Trade Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj