Leszek Balcerowicz odpowiada Ewie Łętowskiej

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 czerwca 2013, 10:30
Prof. Balcerowicz nie mógł pozostać obojętnym na słowa krytyki na łamach ogólnopolskiego dziennika ze strony prof. Ewy Łętowskiej. "Biorąc pod uwagę znaczenie prof. Ewy Łętowskiej w naszym życiu intelektualnym i publicznym, chciałbym te uwagi skomentować" - napisał do "DGP".

W wywiadzie z 7–9 czerwca br. pt. „Prawo to nie tylko zakazy i nakazy” prof. Ewa Łętowska sformułowała kilka uwag. Dotyczyły pewnych fragmentów mojego wprowadzenia do książki „Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów”, która ukazała się w końcu ubiegłego roku. 

>>> Czytaj pełny tekst wywiadu: Łętowska do Balcerowicza: Prawo to nie tylko zakazy i nakazy

Biorąc pod uwagę znaczenie prof. Ewy Łętowskiej w naszym życiu intelektualnym i publicznym, chciałbym te uwagi skomentować:

1. Wstęp odnosi się do fundamentalnej kwestii ograniczeń wolności w relacji: jednostka – państwo, a nie do pojęcia prawa jako takiego. Przy takim ujęciu powinno być raczej oczywiste, że mówimy o tej części państwowego prawa, które sferę wolności ogranicza, a nie o całym prawie. Podobnie postępują zresztą znakomici – i cytowani w pracy – filozofowie, jak J.S. Mill. Krytykę prof. Łętowskiej odnośnie do mojego skromnego wstępu można by więc również odnieść do wielkiego eseju J.S. Milla „O wolności”. A zatem wytykanie mi, że prawo to nie tylko nakazy i zakazy, wynika z błędnego odczytania przez prof. Ewę Łętowską problemu, jakim we wstępie się zajmuję.

W tej mierze, w jakiej prawo obejmuje normy dyspozytywne, to nie dotyczy kwestii ograniczeń wolności. A wobec tego krytyka prof. Łętowskiej wymierzona jest – w tym punkcie – w fałszywy cel. Zgadzam się jednak, że – dla uniknięcia nieporozumienia – warto to wyraźnie zaznaczyć.

2. Jeśli natomiast prawo ma postać administracyjnych regulacji, które – pod groźbą określonych sankcji – ograniczają swobodę umów, to już nie jest „fantomem”. Aby to zrozumieć, trzeba oderwać się od analizy samych tekstów, a zająć się analizą skutków rozmaitych ograniczeń w świecie rzeczywistym. Tym zajmuje się m.in. Law and Economics, czyli ekonomiczna analiza prawa, która w Polsce jest w powijakach, ale zaczyna się rozwijać (polecam Stowarzyszenie Ekonomicznej Analizy Prawa). Badania administracyjnych regulacji w dziedzinie prawa pracy pokazują, do jakich ludzkich dramatów może prowadzić doktryna „słabszej strony” – do wysokiego bezrobocia, szczególnie wśród ludzi młodych (vide Hiszpania, Grecja, Portugalia, Włochy). Wieloletnie badania OECD („Jobs study”) pokazują, że silna ochrona przed zwolnieniem słabszej strony (pracownika), zwiększając ryzyko zatrudnienia – prowadzi do podwyższonego bezrobocia. Żadne epitety typu „fałszywy fundament” nie są w stanie przysłonić wymowy solidnych badań empirycznych. Pracownicy, ekonomiści i politycy powinni więc przemyśleć bezrefleksyjne przyjmowanie doktryny słabszej strony.

Powyższe uwagi w niczym nie umniejszają mojego szacunku wobec prof. Ewy Łętowskiej.

Z poważaniem Leszek Balcerowicz

>>> Polecamy: Leszek Balcerowicz - ojciec polskiego kapitalizmu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: prawo
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj