U największych graczy koszty obsługi kredytu najniższe.
Niewiele ponad 150 tys. zł wyniosą koszty obsługi kredytu w wysokości 200 tys. zł zaciągniętego na 30 lat w PKO BP. Tak wynika z rankingu hipotek przygotowanego dla DGP przez Dom Kredytowy Notus. 152,7 tys. zł trzeba będzie zapłacić za obsługę takiego kredytu w Banku Pekao. Z kolei u trzeciego w zestawieniu BGŻ koszty te wyniosą bez mała 154 tys. zł. W tych instytucjach oprocentowanie kredytu nieznacznie przekracza 4 proc. w skali roku. – Przy długim okresie spłaty zadłużenia najistotniejszy wpływ na koszt kredytu ma właśnie oprocentowanie – mówi Michał Krajkowski, główny analityk DK Notus.
Ale na koszty kredytu brane pod uwagę przy sporządzaniu zestawienia składają się też inne elementy – prowizja, a także zakup polisy ubezpieczeniowej za pośrednictwem banku. W tym ostatnim przypadku przyjęto, że klient będzie opłacał składki przez cały okres spłaty zadłużenia, choć niektóre banki zezwalają na odstąpienie od tego obowiązku po pewnym czasie. Z instytucji, które znalazły się w czołówce zestawienia, zakupu polis za swoim pośrednictwem wymagają PKO BP – od bezrobocia oraz BGŻ Nieruchomości.
W kosztach obsługi kredytu nie uwzględniono zaś opłat za dodatkowe produkty, jakie banki sprzedają klientom przy okazji sprzedaży kredytu hipotecznego: chodzi o opłaty za prowadzenie konta, posiadanie karty kredytowej i debetowej.
– Banki oferują klientom bardzo wiele opcji rachunków i kart do wyboru w różnych cenach. Koszt zależy od tego, na jaką ofertę klient się zdecyduje – mówi Michał Krajkowski.
Zobowiązywanie klientów zaciągających hipotekę do jednoczesnego otwarcia rachunku w banku kredytującym stało się normą. Spośród banków, które znalazły się w pierwszej piętnastce naszego rankingu, tylko dwa nie wymagają założenia konta: Alior i mBank. Obie instytucje znajdują się jednak na dole naszej tabeli ze względu na wysokie oprocentowanie. Drugim najczęściej występującym produktem towarzyszącym hipotece jest karta kredytowa, której zakupu domaga się siedem banków.
Różnice w kosztach obsługi zadłużenia mogą być znaczne. Jeżeli ktoś zdecydowałby się zaciągnąć nasz przykładowy kredyt w mBanku, oddałby mu o ponad 40 tys. zł więcej niż klient, który zdecydowałby się na skorzystanie z oferty PKO BP. Raiffeisen Polbank okazał się droższy o niemal 80 tys. zł. Ale eksperci podkreślają, że koszty to niejedyny element oferty. Niektórzy klienci kierują się np. jakością obsługi klienta czy czasem, jakiego bank potrzebuje na rozpatrzenie wniosku i uruchomienie kredytu.