Baczni obserwatorzy rynku obligacji korporacyjnych wiedzą już, że ofensywa emisyjna już trwa, przy czym póki co na rynek trafiają emisje prywatne, których lista adresatów jest imienna, a oferowane oprocentowanie sięga od 7 do nawet ponad 9 proc. rocznie (więcej na ten temat poniżej).

Ile da PKO BP?

Amatorów lokat bankowych prywatne emisje obligacji nie skuszą, bo po pierwsze nic o nich nie wiedzą, po drugie często i tak poziom ryzyka jest nieakceptowalny dla kogoś, kto jest przyzwyczajony do depozytu „chronionego” bankowym funduszem gwarancyjnym.

Jednak już wkrótce i amatorzy lokat mogą stanąć przed ciekawym dylematem – czy obligacja banku jest tak samo bezpieczna jak depozyt w tym samym banku? A skoro tak, to czemu nie sięgnąć po wyższe odsetki? Oczywiście obligacje i depozyty sporo różni – także w obszarze bezpieczeństwa (np. obligacji nie obejmują gwarancje BFG), ale kiedy do emisji detalicznych obligacji przymierza się PKO BP, niuanse idą w kąt.

Zamiar przeprowadzenia publicznej emisji obligacji przedstawiciele PKO BP zapowiedzieli jeszcze w czerwcu i jeśli nic się pod tym względem nie zmieniło (a nie powinno – banki nadal powinny szukać możliwości zastąpienia krótkoterminowego finansowania depozytami na rzecz długoterminowego np. w formie obligacji), emisji można spodziewać się w najbliższych tygodniach.

Reklama

Jeśli do niej dojdzie, będzie to jedna z ciekawszych emisji adresowanych do detalicznych inwestorów, choćby ze względu na różne punkty odniesienia. Z jednej strony kalkulować zysk mogą wspomniani już amatorzy lokat bankowych, z drugiej także ci, którzy przyzwyczajeni są do detalicznych obligacji skarbowych, których dystrybucją od lat zajmuje się PKO BP.
Z szacunków Obligacje.pl wynika, że bank mógłby zaoferować ok. 1,6 pkt proc. marży ponad WIBOR6M gdyby zdecydował się na emisję dziesięcioletnich obligacji podporządkowanych, lub 0,7-0,8 pkt proc. marży, gdyby w grę wchodziły np. zwykłe obligacje pięcioletnie. W dzisiejszych warunkach dawałoby to od 3,4 proc. do 4,3 proc. w skali roku i perspektywę wzrostu oprocentowania za kilka miesięcy (po oczekiwanym wzroście stóp WIBOR). Byłaby to więc oferta lepsza od depozytów bankowych oraz lepsza od detalicznych obligacji skarbowych, co wynika zresztą także z logiki bezpieczeństwa inwestycji.

PKN i energetyka

Ważny prospekt emisyjny ma już teraz PKN Orlen, który przed wakacjami pozyskał od detalicznych inwestorów 400 mln zł oferując im czteroletnie obligacje oprocentowane na 1,5 pkt proc. powyżej WIBOR6M. Nie ma powodów by sądzić, że Orlen zaoferuje w kolejnych transzach emisji gorsze warunki, choć – mając w nieco mglistej, ale jednak przewidywalnej perspektywie – ryzyko wzrostu stóp WIBOR, nie można wykluczyć, że Orlen zaoferuje np. oprocentowanie stałe na poziomie 4,5 proc. Podjęcie takiego kroku byłoby tym bardziej zrozumiałe, gdyby Orlenowi przyszło rywalizować o względy inwestorów z PKO BP.

Być może do tej rywalizacji włączą się także inne duże polskie firmy. Na razie tylko prasa sugerowała możliwość przeprowadzenia publicznej emisji obligacji kierowanej do detalicznych inwestorów przez KGHM Polska Miedź oraz przez PGE. Prospekt emisji obligacji złożyła, a następnie poprosiła Komisję Nadzoru Finansowego o wstrzymanie prac, grupa Energa.

Można być natomiast pewnym kolejnych publicznych emisji obligacji ze strony Getin Noble Bank (GNB oferuje 3 pkt proc. ponad WIBOR6M za siedmioletnie papiery) oraz PCC Rokita. Chemiczna spółka w czterech ostatnich emisjach oferowała inwestorom stałe oprocentowanie wynoszące od 6,8 proc. do 9 proc. Gdyby pozostała przy dotychczasowym modelu ustalania oprocentowania, można byłoby spodziewać się oprocentowania w okolicach 6,5 proc. za czteroletnie obligacje.

Lawina emisji prywatnych

Tymczasem na rynku prywatnych emisji lawina już ruszyła. W sierpniu spółki rezygnowały z emisji obawiając się, że zastaną swoich inwestorach na plażach, zaś z drugiej strony inwestorzy pozbawieni możliwości udziału w nowych emisjach dysponują zapasami gotówki. Splot tych dwóch czynników sprawia, że od początku września emitenci starają się przyciągnąć uwagę inwestorów, ci zaś mają w czym wybierać. O zamiarze przeprowadzenia emisji obligacji informowały w ostatnich dniach Kruk, Nickel Development, Uboat-Line, Navi-Group, Debt Trading Partners (ta spółka już uplasowała dwie emisje) i 2C Partners. Z naszych źródeł wynika, że emisję mogą w tym czasie prowadzić także Zakłady Mięsne Kania, jeden z producentów gier komputerowych, a wkrótce dołączą kolejne mniejsze i większe firmy windykacyjne oraz kolejni deweloperzy plus – dodatkowo – spora grupa firm, których obligacje zapadają w najbliższych miesiącach i spółki będą chciały zrefinansować wykupy.

Oferowane w tej grupie oprocentowanie rzadko spada poniżej 4,5 pkt proc. powyżej WIBOR (co daje ok. 7,2 proc. w obecnych warunkach), a najczęściej marża wynosi 5-6 pkt proc. lub więcej w przypadku bardziej ryzykownych inwestycji.

Nie tylko detal

W tym samym czasie na obligacje korporacyjne polują fundusze inwestycyjne, ponieważ wciąż fundusze obligacji korporacyjnych notują napływ środków. Zakładam, że chętniej niż dotąd środki na rynku obligacji firm lokować będą fundusze emerytalne (choć są też głosy przeciwne – że nowa sytuacja zmusi je do sprzedawania posiadanych pakietów), nadal chętne do zakupów pozostaną też banki i wszelkiej maści fundusze prywatne. Dlatego widmo większej podaży obligacji nie prowadzi bynajmniej do wniosku, że wzrośnie oferowane oprocentowanie. Obstawiałbym raczej drugi kierunek – kupujących wciąż jest wielu przy zbyt małej podaży (naturalnie dotyczy to tylko relatywnie bezpiecznych emitentów), co tłumaczy wzrost cen obligacji na rynku wtórnym w ostatnich tygodniach.