Warszawa nie może podpisać umów z firmami wywożącymi śmieci. Będzie to możliwe dopiero zakończeniu sporu z dwiema firmami, które odwołały się od wyników przetargu.

Sprawa toczy się przed Krajową Izbą Odwoławczą. Skarżący twierdzą, że jeden ze zwycięzców oferował w czasie przetargu rażąco niską cenę.

Według wcześniejszych założeń, dziś miały być podpisane umowy, a potem firmy miały się przygotować do działalności. Wiceprezydent stolicy Jarosław Dąbrowski liczy jednak na to, że okres przygotowań można skrócić. Twierdzi on, że firmom może wystarczyć mniej niż planowane wcześniej 12 tygodni. Podkreśla, że będzie to leżało w ich interesie.

Stolica miała w pełni wdrożyć tak zwaną ustawę śmieciową pierwszego lutego przyszłego roku. Stołeczni urzędnicy mówią jednak, że nie można wykluczyć przedłużenia okresu przejściowego, który w mieście obowiązuje do pierwszego lipca. Jarosław Dąbrowski liczy jednak, że uda się dotrzymać terminu. Zaznacza jednak, że w tej chwili już nic nie zależy od stołecznego samorządu, lecz od terminu orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej, która bada sprawę stołecznego przetargu. Wiceprezydent przyznaje, że sytuacja jest trudna. Nie jest jednak jego zdaniem beznadziejna i cały czas jest szansa na ostateczne rozstrzygnięcie tego przetargu.

Ustawa śmieciowa reguluje system gospodarowania odpadami. Odpowiedzialne są za to samorządy. To one podpisują umowy z firmami, ustalają i ściągają opłaty od mieszkańców. Tworzą też regulacje dotyczące segregacji śmieci.

>>> Polecamy: Ustawa śmieciowa wprowadziła nowy trend - kradzież śmieci