Okazało się - parafrazując Klasyka - że szare to jednak białe, a białe to szare. Innymi słowy, Unia Europejska po raz kolejny ośmieszyła się wliczając czarny rynek do PKB - prostytutki uzdrowią finanse publiczne.

Organizowany co roku przez prof. Mirosława Piotrowskiego konkurs na unijny absurd zapewne nie straci na popularności. Wszystko dzięki kreatywnemu podejściu europejskich oficjeli, którzy poprzez literę prawa zmieniają postrzeganie rzeczywistości, powołując się na kreacyjną funkcję języka. Oczywiście, sposób w jaki określa się dany przedmiot lub zjawisko, rzutuje na percepcję jednostki, ale po co zmieniać fundamenty, skoro dotychczas się sprawdzały? Dlaczego ślimak stał się rybą, a krzywy banan o włos przestał być bananem?

>>> Czytaj też: Boleśnie powolne ożywienie w Europie. Oto najnowsze dane o PKB krajów UE

Zabawne na pierwszy rzut oka regulacje unijne, niosą za sobą gigantyczne środki przeznaczone na dotowanie różnych sektorów gospodarki krajów członkowskich. Dzięki zmianie klasyfikacji gatunkowej ślimaka na rybę lądową, Francuzi mogli otrzymać fundusze na wsparcie hodowli tych „mięczaków”, będących nie tylko ich narodowym przysmakiem, lecz również znacznym źródłem dochodu. Podobnymi pobudkami Komisja Europejska kierowała się badając banany. Te importowane z byłych kolonii francuskich cechują się określoną, niepowtarzalną krzywizną, którą nie mogą pochwalić się producenci z innych krajów. Nie trzeba wspominać, że w tym przypadku celem również było pozyskanie dotacji.

Szczęście w nieszczęściu projekt upadł, a potężne lobby Francuzów musiało obejść się smakiem. Na tym jednak nie koniec. Kolejnym „krokiem milowym” europejskich organów legislacyjnych było wliczenie nierządu, handlu narkotykami oraz przemytu do unijnego PKB, a wszystko to w imię poprawienia ekonomicznych statystyk. Część ekspertów insynuuje, że podjęte działania reformacyjne stanowią podwaliny pod przyszłą legalizację niektórych segmentów czarnego rynku. Wydaje się jednak, że na tym etapie, posądzanie europejskich sutenerów o zorganizowane działania lobbingowe jest nieco przedwczesne. Warto zatem skupić się na finansowych aspektów nowych regulacji. Rezultatem majowego rozporządzenia Parlamentu i Rady UE jest - na przykładzie Polski - wliczenie do PKB 200 mld zł. Taką wartość reprezentuje, według szacunków GUS, szara strefa w RP. Uwzględnienie dochodu generowanego przez czarny rynek będzie miało poważne konsekwencje dla wiarygodności kredytowej wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej.

>>> Czytaj też: Dochody z prostytucji będą częścią PKB. GUS zajmie się nierządem

„Ponieważ zarówno deficyt budżetowy i - szerzej - deficyt całego sektora finansów publicznych, jest określany w relacji do PKB, podobnie jest także z długiem publicznym, to statystyczne podwyższenie mianownika tego ułamka przy niezmieniającym się liczniku, zmniejsza tę relację, a to jest dobra informacja dla tzw. rynków finansowych, a tym samym zachęca je do tańszego finansowania długu” – słusznie zauważa dr Zbigniew Kuźmiuk.

Innymi słowy, prostytucja i inne sektory wchodzące w skład szarej strefy wpłyną na atrakcyjność inwestycyjną Unii Europejskiej. Być może amerykańskie agencje ratingowe dostrzegą gwałtowną poprawę stanu europejskich finansów, co w rezultacie przełoży się na podwyższenie wiarygodności kredytowej poszczególnych krajów członkowskich…