Białoruska gospodarka znowu w tarapatach

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
29 listopada 2013, 19:55
Mińsk
Mińsk/ShutterStock
Białoruska gospodarka w tym roku znowu ma kłopoty. Prezydent Aleksander Łukaszenka grozi rządowi odpowiedzialnością za niewykonanie planów, a zwykli Białorusini odczuwają skutki kolejnych podwyżek cen.

Zamiast zaplanowanego 8 i pół procentowego wzrostu PKB nie wiadomo czy uda się osiągnąć półtoraprocentowy wzrost. W październiku inflacja przekroczyła roczny plan 12 procent. Od kilku miesięcy słabnie białoruski rubel. 

Prezydent Aleksander Łukaszenka ostrzegł premiera i szefową Banku Narodowego , że „za stabilność na rynku walutowym oboje razem z bankierami będą odpowiadać głową” . Białoruski przywódca zapowiedział, że jeśli sytuacja gospodarcza się nie poprawi, to najpóźniej w pierwszym kwartale przyszłego roku dojdzie do zmian kadrowych w rządzie.
Niezależne media już zastanawiają się kto może zastąpić na stanowisku premiera Michaiła Miaśnikowicza. Tymczasem Białorusini obserwują jak rosną ceny biletów komunikacji miejskiej, energii elektrycznej, nabiału czy chleba.

>>> Czytaj też: Dewaluacja białoruskiego rubla wisi w powietrzu. Jak się bronią przed tym polskie firmy?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj