O śmierci byłego prezydenta Republiki Południowej Afryki, jednego z przywódców ruchu przeciwko apartheidowi i laureata Pokojowej Nagrody Nobla poinformował obecny prezydent Jacob Zuma.
Nelson Mandela zmarł w swoim domu w Johannesburgu w wieku 95 lat. W tym roku trzykrotnie przebywał w szpitalu z powodu infekcji płuc.
Mandela był najsłynniejszym więźniem politycznym świata w czasach apartheidu oraz symbolem walki o wolność i sprawiedliwość. W więzieniach spędził prawie 28 lat.
Republika Południowej Afryki jest teraz w żałobie. Flagi na masztach opuszczono do połowy, a w całym kraju mieszkańcy śpiewem i tańcem żegnają swojego przywódcę. Wielu zebrało się przed jego domem, w którym umarł. „Kiedy jesteśmy smutni - śpiewamy, kiedy się cieszymy - śpiewamy. Wyrażamy w ten sposób emocje. Dziś jesteśmy bardzo smutni i śpiewamy wszystkie jego hasła” - mówiła jedna z kobiet przed domem zmarłego w Johannesburgu.
O śmierci Mandeli poinformował prezydent RPA Jacob
Zuma. „ Nasz naród stracił swojego największego syna, nasi ludzie
stracili ojca” - powiedział. Nelsona Mandelę żegnają także światowi
przywódcy. Oświadczenia w tej sprawie wydali m.in. amerykański prezydent
Barack Obama, sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun i brytyjski premier
David Cameron. „Dziś zgasło jedno z najjaśniejszych świateł naszego
świata. Nelson Mandela był nie tylko bohaterem naszych czasów, ale
wszechczasów” - powiedział Cameron.
Ciało Nelsona
Mandeli ma być teraz złożone w specjalnej żałobnej kaplicy. Pogrzeb
legendarnego przywódcy wstępnie planuje się na przyszłą sobotę.
Prawdopodobnie będzie w nim uczestniczyć wielu światowych przywódców.
Nelson Mandela był najsłynniejszym więźniem politycznym
świata w czasach apartheidu oraz symbolem walki o wolność i
sprawiedliwość. W więzieniach spędził prawie 28 lat. Po zniesieniu
apartheidu został nowym prezydentem kraju i wspólnie ze swoim
poprzednikiem otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. W 2008 r. Amerykanie
oficjalnie skreślili Mandelę oraz Afrykański Kongres Narodowy z listy
terrorystów.
