Schrony z basenem i salą operacyjną. Pod blokiem i pod szkołą. Finowie chcą nauczyć Polaków

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
dzisiaj, 06:00
Schron w Finlandii, który odwiedził kilka miesięcy temu Rafał Trzaskowski
Schron w Finlandii, który odwiedził kilka miesięcy temu Rafał Trzaskowski/Materiały prasowe
Polska szykuje się do budowy setek schronów. Przykładem może być Finlandia, która takie budowle stawia od dziesiątek lat. Na co dzień są w nich baseny, szpitale czy place zabaw. – Projektowanie schronu tylko jako schronu to absurd – mówi „Forsalowi” architekt z tego kraju.

Basen w schronie. Albo plac zabaw

– Dla mnie — jestem architektem z Finlandii — każdy budynek, który projektuję, nawet niewielki blok mieszkalny o powierzchni, powiedzmy, 1200 mkw. lub większej, zawsze zawiera schron. To jest we mnie, w moich genach, w DNA. To nie jest coś, co dodaję — po prostu muszę to zrobić – mówi „Forsalowi” architekt Marco Casagrande.

Jak przyznaje, w jego kraju od 1945 roku obawiano się kolejnej wojny. Finlandia posiada długą na 1,4 tys. km granicę z Rosją (wtedy ZSRR). Państwowe regulacje spowodowały, że pod każdym większym budynkiem powstał schron na wypadek ataku ze wschodu. Ale z czasem przedsiębiorczy Finowie stwierdzili, że nie warto marnować tej powierzchni.

Powstały podziemne baseny, gotowe do szybkiej zamiany w schron. Podobnie biblioteki czy place zabaw. – Uznalibyśmy za absurd projektowanie schronu tylko jako schronu — to marnowanie przestrzeni – ciągnie Marco. Jak przyznaje, jego syn chodzi na zajęcia dodatkowe w sali-schronie. To zupełnie normalne w Finlandii.

Finowie chcą budować schrony w Polsce

Z Marco rozmawiam w Warszawie na konferencji „Schrony w budownictwie”. Przyznaje mi, że w jego kraju jest aż 55 tys. schronów, mimo że mieszka tam jedynie ok. 5,5 mln osób. Zarówno on, jak i firmy z Finlandii zwietrzyły interes w Polsce. Zdają sobie sprawę, że mają know-how.

Podczas jednej z prezentacji eksperci opowiadają o tzw. dual use. Chodzi o to, by na co dzień wykorzystywać schrony do innych funkcji związanych z czasem pokoju. Na prezentacji pojawiają się liczby:

  • 2 mln zł za „zwykły” schron dla 180 osób oraz 2,8 mln zł za taki o podwójnym przeznaczeniu.
  • 4 mln zł za „bunkier” oraz 4,6 mln zł za tę samą budowlę, ale z boiskiem treningowym lub szkołą.

Im większa powierzchnia, tym mniejsza różnica w kosztach związanych z przygotowaniem do innej funkcji. Dla dużych schronów (ponad 600 osób), tworzonych jako wielopoziomowe parkingi podziemne, koszt rośnie z 8,3 do 8,6 mln zł.

Jak budować schrony w Polsce?

– W Finlandii schrony buduje się od lat 40. ubiegłego stulecia. To blisko sto lat doświadczeń, popartych rozbudowanymi regulacjami, standardami technicznymi i praktyką wykonawczą. Chcemy korzystać z tych kompetencji, oczywiście mając na uwadze polskie uwarunkowania prawne, techniczne i rynkowe – powiedział „Forsalowi” Leszek Stankiewicz, prezes zarządu YIT Development w Polsce.

To firma, która również pochodzi z Finlandii. Jak słyszę, gdy pojawił się Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej (OLiOC) z budżetem 34–36 mld zł, samorządy zaczęły pytać o współpracę. Wiele z nich zrobiło już inwentaryzację.

Podziemne szkoły i sale operacyjne

Schrony można budować pod urzędami, szpitalami czy szkołami. Według ekspertyz piwnice szkół „tysiąclatek” nieźle nadają się na takie pomieszczenia. Na co dzień można tam np. prowadzić zajęcia dodatkowe czy sportowe. Niestety, niemal zupełnie nie nadają się piwnice bloków z tzw. wielkiej płyty.

– W czasie pokoju budowle ochronne mogą pełnić również inne funkcje: baseny, sale zabaw, a nawet sale operacyjne w szpitalach. Przecież chirurg wykonujący operację nie potrzebuje w czasie zabiegu spoglądać przez okno. Musi za to mieć zapewnione niezawodne instalacje elektryczne, klimatyzacyjne i wentylacyjne – czyli dokładnie te elementy, które są niezbędne także w obiekcie ochronnym – mówi Leszek Stankiewicz.

Od 1 stycznia 2026 roku obowiązuje już tzw. ustawa schronowa. Zgodnie z postanowieniami deweloperzy muszą budować bloki z kondygnacjami podziemnymi, które można łatwo zaadaptować na miejsca tymczasowego schronienia. Ale prezes YIT poszedł dalej.

W Polsce chce budować pełnowartościowe, certyfikowane schrony typu S1 w blokach mieszkalnych o powierzchni ponad 1,2 tys. mkw. Jak słyszę, na co dzień takie przestrzenie mogłyby pełnić funkcje komórek lokatorskich, rowerowni czy wózkowni, a w sytuacji zagrożenia zostać przystosowane do funkcji ochronnych.

O ile to podroży inwestycję? Według prezesa Stankiewicza — nie więcej niż 7–10 proc.

W czasie kampanii wyborczej schrony w Finlandii wizytował prezydent Warszawy - Rafał Trzaskowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj