Podwyżek nie wyklucza m.in. wrocławski Vantage Development, który zapowiada, że w kolejnych etapach realizowanych inwestycji należy spodziewać się cen wyższych niż w poprzednich. – Są to już sprawdzone projekty, lepiej położone i z lepszą infrastrukturą niż ich pierwsze etapy. Obserwując rynek, widzimy też, że ceny w poszczególnych projektach może nieznacznie, ale jednak rosną – mówi Dariusz Pawlukowicz z zarządu Vantage Development.

Tendencji wzrostowej oczekuje też warszawski Marvipol. – Wciąż obserwujemy rosnące zainteresowanie ze strony klientów. Sytuacja na rynku pracy się poprawia, dostępność kredytów jest większa, a w największych polskich miastach skurczyła się oferta nowych inwestycji. To czynniki, które powinny sprzyjać wzrostowi cen nieruchomości – ocenia sytuację w branży Tomasz Łapiński, dyrektor finansowy w Ronsonie. – Wzrost PKB i spadające stopy procentowe pobudzają popyt – wskazuje Rafał Zdebski, dyrektor handlowy działającego w Trójmieście Inpro.

Z wypowiedzi szefów firm ankietowanych przez DGP wynika, że nie spodziewają się jednak wzrostów cen większych niż 3 do 5 proc. – W 2013 roku wiele mieszkań zostało kupionych jako inwestycje alternatywne dla niskooprocentowanych lokat. Nie wiemy, jaki jeszcze może być popyt w tej grupie klientów. Zbyt duże podwyżki mogą ich zniechęcić do zakupów. Poza tym po świetnym 2013 r. trudno tym razem liczyć na równie wysoką dynamikę sprzedaży – mówi DGP członek zarządu jednego z największych krajowych deweloperów. Branża faktycznie ma za sobą świetny rok. Według danych DGP 14 największych w kraju spółek sprzedało w 2013 r. niemal 11,4 tys. lokali, o 34 proc. więcej niż w 2012 r. Firma doradcza Reas szacuje, że był to dla deweloperów najlepszy rok od hossy

>>> Polecamy: Rewolucja w budownictwie? Drukarka 3D zbuduje dom w 24 godziny

Katarzyna Kuniewicz, dyrektor działu badań i analiz rynku w Reas, przyznaje, że nic nie wskazuje, że będziemy mieli do czynienia z dalszym skokowym wzrostem sprzedaży. A tylko w takim przypadku deweloperzy mogliby się zdecydować na większe podwyżki. – Rozsądne podejście do polityki cenowej to efekt m.in. lekcji, jaką branża otrzymała podczas ostatniego kryzysu sprzedażowego. Te doświadczenia wpłynęły też na tempo wprowadzania do sprzedaży nowych inwestycji. Firmy nie zalewają mieszkaniami rynku, aby nie zburzyć równowagi między popytem a podażą – wskazuje.

Na rynku nie brakuje też spółek, które na razie zapowiadają, że podwyżek nie planują. Na podobnych jak wcześniej poziomach chce je utrzymać Atal. Firma nie spodziewa się m.in. takich zmian cen materiałów budowlanych czy gruntów, które mogłyby zwiększyć koszty. Nie ukrywa też, że dzięki stabilnej polityce cenowej wyrasta na jednego z największych deweloperów w kraju.

>>> Czytaj też: Mieszkanie dla Młodych: w Warszawie i Krakowie mało lokali kwalifikuje się do programu

– Atrakcyjna cena to jeden z głównych czynników, na które zwracają uwagę klienci przy wyborze mieszkania. Pozwala zatem na budowanie przewagi konkurencyjnej i wyróżnianie się na tle pozostałych ofert – wskazuje Anna Sitnik, dyrektor działu sprzedaży w firmie Dolcan, która ten rok też chce zakończyć bez podwyżek.

Nieco inaczej może kształtować się polityka cenowa branży w segmencie tańszych mieszkań, które mogą znaleźć nabywców w ramach Mieszkania dla Młodych (MdM), rządowego programu dopłat do kredytów. W części miast, gdzie limity MdM nie będą mocno odbiegały od cen rynkowych, deweloperzy mogą być skłonni do obniżek. – Ale w niektórych limity będą na tyle wysokie, że jest nawet pole do podwyżek. Nie spodziewam się jednak, aby deweloperzy zdecydowali się na jakieś wyraźne ruchy cenowe pod MdM na początku roku – ocenia Katarzyna Kuniewicz.

Przypomina, że aktualne limity cenowe MdM będą obowiązywały do końca I kw. i na początku roku branża będzie raczej obserwować zainteresowanie klientów. Konkretne decyzje o dostosowaniu cen do programu podejmie na początku II kw., kiedy zaczną obowiązywać limity na kolejne pół roku. 

>>> Polecamy: Co drugi Polak mieszka w za małym mieszkaniu. Daleko nam do europejskiego standardu