Napływały uspokajające sygnały, prezydent zwolnił nawet aresztowanych demonstrantów. Na naszych oczach dramatycznie kończy się odwilż w Kijowie.

Wydawało się również, że chęci do ugody nabierze opozycja. W tym jej najbardziej radykalne skrzydło takie jak organizacja Sektor Prawicowy. Od kilku dni napływały uspokajające sygnały. Nieco tylko mniej radykalna Swoboda zwolniła budynek merii przy Chreszczatyku. Rozebrano część barykady na Hruszewśkoho.

Janukowycz zwolnił z aresztu większą część demonstrantów pojmanych przez Berkut pod koniec stycznia. Kijowska odwilż szybko się skończyła. Wczoraj znów byli zabici, a siły MSW wieczorem szykowały się do całkowitej pacyfikacji Majdanu Nezałeżnosti.

>>> Więcej o Ukrainie. Milicja, która otoczyła opanowany przez protestujących, używa m.in. armatek wodnych.

Gdy oddawaliśmy ten tekst, na ulicach Kijowa trwały walki

Za naszą wschodnią granicą zaczął się realizować scenariusz pełzającej wojny domowej. Zanim na początku 2015 roku dojdzie (jeśli w ogóle dojdzie) do wyborów prezydenckich, będziemy świadkami markowanych kompromisów (zarówno ze strony opozycji, jak i władz) i gwałtownych eskalacji (takich jakie miały miejsce wczoraj).

W otoczeniu Janukowycza jest zbyt wiele osób zainteresowanych siłowym rozwiązaniem – choćby szef MSW Witalij Zacharczenko czy orbitujący wokół administracji prezydenta Wiktor Medwedczuk. Ze strony opozycji mamy Sektor Prawicowy, nad którym parlamentarna opozycja nie ma żadnej kontroli, a którego finansowanie budzi wiele pytań.

Janukowycz - zakładnik Rosji, petrodolarów i agentów

>>> Minister finansów Anton Siłuanow pytany przez dziennikarzy ujawnił, że w tym tygodniu Kijów otrzyma dwa z piętnastu miliardów dolarów. Czytaj więcej

Z jednej strony jest Janukowycz – zakładnik Rosji, jej petrodolarów i agentów wpływu takich jak Zacharczenko. Z drugiej opozycja – zakładnik radykalizującego się z dnia na dzień coraz bardziej Majdanu. Wojna domowa „w mniejszej, lub większej skali” – jak mówił wczoraj premier Donald Tusk – na Ukrainie już się zaczęła.

Dziesięć lat temu zwyciężył pokojowy kompromis. Było wielkie napięcie, protesty, Berkut na ulicy Bankowej. Była jednak również wielka wola zachowania suwerennej Ukrainy. Dziś jest wola przetrwania jednego człowieka – Wiktora Janukowycza. W efekcie może nie przetrwać ani prezydent, ani wolna Ukraina.