Ukraina: dramatyczny koniec odwilży. Zakładnicy pełzającej wojny domowej

Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz/DGP
Gdy do gry o Ukrainę włączyły się Niemcy, wydawało się, że Wiktor Janukowycz nabierze skłonności do kompromisu - piszą w opinii Zbigniew Parafianowicz i Michał Potocki.

Napływały uspokajające sygnały, prezydent zwolnił nawet aresztowanych demonstrantów. Na naszych oczach dramatycznie kończy się odwilż w Kijowie.

Wydawało się również, że chęci do ugody nabierze opozycja. W tym jej najbardziej radykalne skrzydło takie jak organizacja Sektor Prawicowy. Od kilku dni napływały uspokajające sygnały. Nieco tylko mniej radykalna Swoboda zwolniła budynek merii przy Chreszczatyku. Rozebrano część barykady na Hruszewśkoho.

Janukowycz zwolnił z aresztu większą część demonstrantów pojmanych przez Berkut pod koniec stycznia. Kijowska odwilż szybko się skończyła. Wczoraj znów byli zabici, a siły MSW wieczorem szykowały się do całkowitej pacyfikacji Majdanu Nezałeżnosti.

>>> Więcej o Ukrainie. Milicja, która otoczyła opanowany przez protestujących, używa m.in. armatek wodnych.

Gdy oddawaliśmy ten tekst, na ulicach Kijowa trwały walki

Za naszą wschodnią granicą zaczął się realizować scenariusz pełzającej wojny domowej. Zanim na początku 2015 roku dojdzie (jeśli w ogóle dojdzie) do wyborów prezydenckich, będziemy świadkami markowanych kompromisów (zarówno ze strony opozycji, jak i władz) i gwałtownych eskalacji (takich jakie miały miejsce wczoraj).

W otoczeniu Janukowycza jest zbyt wiele osób zainteresowanych siłowym rozwiązaniem – choćby szef MSW Witalij Zacharczenko czy orbitujący wokół administracji prezydenta Wiktor Medwedczuk. Ze strony opozycji mamy Sektor Prawicowy, nad którym parlamentarna opozycja nie ma żadnej kontroli, a którego finansowanie budzi wiele pytań.

Janukowycz - zakładnik Rosji, petrodolarów i agentów

>>> Minister finansów Anton Siłuanow pytany przez dziennikarzy ujawnił, że w tym tygodniu Kijów otrzyma dwa z piętnastu miliardów dolarów. Czytaj więcej

Z jednej strony jest Janukowycz – zakładnik Rosji, jej petrodolarów i agentów wpływu takich jak Zacharczenko. Z drugiej opozycja – zakładnik radykalizującego się z dnia na dzień coraz bardziej Majdanu. Wojna domowa „w mniejszej, lub większej skali” – jak mówił wczoraj premier Donald Tusk – na Ukrainie już się zaczęła.

Dziesięć lat temu zwyciężył pokojowy kompromis. Było wielkie napięcie, protesty, Berkut na ulicy Bankowej. Była jednak również wielka wola zachowania suwerennej Ukrainy. Dziś jest wola przetrwania jednego człowieka – Wiktora Janukowycza. W efekcie może nie przetrwać ani prezydent, ani wolna Ukraina.

1588599-.jpg
Berkut interweniujący na Majdanie, 13.12.2013
1298232-potocki-michal-wg-0003-fot-wojtek-gorski.jpg
Michał Potocki
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraina: dramatyczny koniec odwilży. Zakładnicy pełzającej wojny domowej »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj