Bugaj: Mniejsze spółki w defensywie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 kwietnia 2014, 17:02
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj/Media
Miniony tydzień inwestorzy kończyli z obawą, że w trakcie weekendu może dojść do wtargnięcia wojsk rosyjskich na wschodnią Ukrainę.

Brak realizacji tego negatywnego scenariusza umożliwił pewne odreagowania, ale jedynie w przypadku spółek największych. Te mniejsze wciąż uginają się pod presją niepewności jaka nam towarzyszy już od wielu tygodni.

W minionym roku spółki najmniejsze były rynkowym prymusem i to one dały najwięcej zarobić. Teraz role się odwróciły i wcześniej nielubiane duże spółki wróciły do łask na fali niepewności wyrosłej z ukraińskiego zamieszania. Dzisiaj za sprawą pustego kalendarium makro Kijów i Moskwa ponownie skupiały na sobie uwagę, a tematem przewodnim okazały się nowe sankcje ogłoszone przez USA. Waszyngton ograniczył się w nich to znanych już wcześniej spekulacji głoszących, że sankcje dotyczyć będę kolejnych restrykcji dla rosyjskich polityków oraz firm związanych z Putinem. Stany Zjednoczone będą również odrzucać wnioski o licencje na eksport technologii, które mogą przyczyniać się do zwiększenia potencjału militarnego Moskwy. Jak zwykle obostrzenia skrócić można do powiedzenia „z dużej chmury mały deszcz”, gdyż opisane sankcje wciąż nie są ciężkiego kalibru. Pierwsze przecieki mówią ponadto, że podobny ruch ze strony strefy euro ma być jeszcze łagodniejszy i ograniczy się jedynie do sankcji personalnych.

Oprócz wiadomości z obszaru geopolityki, wciąż ważne są doniesienia z trwającego nad Wisłą sezonu publikacji wyników za I kw. Dzisiaj czas przyszedł na dwa banki: mBank oraz Millennium. Rezultaty obu mogły się podobać, choć o znacznym zaskoczeniu względem prognoz nie mogło być mowy. Reakcja inwestorów była raczej chłodna i dowodząca, że wcześniej obserwowany wzrost akcji banków doprowadził do uwzględniania w ich wycenie wielu spodziewanych na ten rok pozytywnych doniesień. W podobny sposób streścić zresztą można główną bolączkę trapiącą szeroki rynek, gdzie zwyżka kursów z minionego roku w połączeniu z tegoroczną ukraińską niepewnością prowadzi do problemów z dalszym wzrostem notowań. Kolejne zagrożenie to niska płynność, gdzie po okresie świątecznym wielkimi krokami zbliża się majowy długi weekend, co przedłuża okres niskiego obrotu na parkiecie i w konsekwencji uginania się wycen wielu spółek pod własnym ciężarem. Wynikiem takiego zachowania były kolejne spadki w sektorze małych czy średnich spółek, a zwyżki udało się jedynie wypracować krajowym blue chipom. Wydaje się, że taki obraz relatywnej siły spółek największych może zagościć na dłużej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj