Bugaj: Otrzeźwienie po emocjonalnych reakcjach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 lipca 2014, 11:21
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj/Media
Rynek surowców cały czas pozostaje pod wpływem wydarzeń wokół Ukrainy, gdzie inwestorzy próbują szacować premię za ryzyko jaką należy wbudować w ceny złota i ropy.

W centrum uwagi:
• Kryzys na Ukrainie nie wpłynie na dostawy ropy
• Premia za ryzyko się jednak należy

Rynek surowców cały czas pozostaje pod wpływem wydarzeń wokół Ukrainy, gdzie inwestorzy próbują szacować premię za ryzyko jaką należy wbudować w ceny złota i ropy. Tradycyjnie bezpieczna przystań wciąż jest preferowana, gdzie niewielkie szanse na zmniejszenie dostaw ropy naftowej z Rosji sprawiają, że utrzymanie cen ropy na wysokich poziomach jest utrudnione.

Kryzys na Ukrainie nie wpłynie na dostawy ropy

Po początkowych emocjonalnych reakcjach w czwartek, już w piątek doszło do wstępnego otrzeźwienia na rynku surowców. Inwestorzy początkowo zareagowali w zgodzie z tradycyjną emocjonalną reakcją, kiedy wszelkie zagrożenia w możliwości przesyłu surowca oznaczają presję na wzrost jego ceny. Czwartkowe zwyżki zostały jednak w kolejnym dniu handlu w całości oddane, gdyż przynajmniej w krótkim terminie dostawy ropy nie wydają się zagrożone. Zresztą warto zauważyć, że nikt na tym by nie skorzystał, gdyż Europa musiałaby szukać alternatywnych dostawców, a Rosja straciłaby niewysychające źródło cennych dewiz. Tym niemniej premia za ryzyko wciąż jest uzasadniona i inwestorzy spoglądają na Wschód w celu jej poprawnego szacowania. Wszelkie nowe sankcje ze strony UE byłyby bacznie analizowane pod względem ich wpływu na energetyczny sektor Federacji Rosyjskiej. Ta niepewność wstrzymuje spadek cen surowca poniżej 100 dolarów za baryłkę i każde nowe wiadomości na rynku nie przejdą bez echa.

Premia za ryzyko się jednak należy

Złoto tradycyjnie uznawane jest za bezpieczną przystań dla globalnych kapitałów, więc na tym rynku trudniej było w pełni oddać czwartkowe wzrosty. Jednak i tutaj piątek przyniósł wstępne uspokojenie, które jednak dzisiaj nie jest kontynuowane. Podobnie jak w przypadku ropy, inwestorzy nadać muszą wycenie surowca nie uwzględnianą wcześniej premię za ryzyko, gdzie każda eskalacja wokół kryzysu na Ukrainie będzie wykorzystywana do zakupów. Oczywiście katastrofa malezyjskiego samolotu przynajmniej w teorii prowadzić może nie tylko do negatywnych rozstrzygnięć, ale również pozytywnych w znaczeniu chęci uspokojenia sytuacji na wschodzie Ukrainy przez Rosję. Niestety optymistyczne scenariusze pozostają mało prawdopodobne, choćby z uwagi na wysokie poparcie jakim cieszy się rosyjski prezydent. W ostatniej ankiecie Gallup’a aż 83% obywateli Federacji uważa, że prezydent Putin kieruje kraj we właściwym kierunku. W takiej sytuacji ciężko oczekiwać nagłej jego zmiany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj