Embargo uderza w paprykowe zagłębie. "Zamknięcie rynków wschodnich to wielki problem"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
12 sierpnia 2014, 08:55
Papryka
Papryka/ShutterStock
Pełnia zbiorów i zamiast zysków, liczenie strat. Producenci papryki, której 40 proc. trafiało na rosyjski rynek, czekają na pomoc państwa. W skupach dramatycznie spadła cena warzywa.

Pełnia zbiorów i zamiast zysków, liczenie strat. Producenci papryki, której 40 procent trafiało na rosyjski rynek, czekają na wsparcie samorządów i pomoc ministra rolnictwa.

Papryka ma wiele zalet. Jest zdrowa i bogata w witaminę C. Ma też wadę. Warzywo jest nietrwałe. Tak jak jabłko może przetrwać w chłodni nawet rok, to papryka ma zaledwie tydzień, by trafić do przetwórni albo na stół.

Embargo spowodowało, że 40 proc. zbiorów, które trafiało na rosyjski rynek, zostaje w Polsce. W skupach dramatycznie spadła cena warzywa. Jeszcze pod koniec lipca za kilogram papryki płacono 3,5 zł. Teraz mniej niż połowę tej ceny.

Dlatego - jak mówi Roman Sobczak, prezes Grupy Producentów Warzyw i Owoców "Polska Papryka"- zamknięcie rynków wschodnich to wielki problem, bo znalezienie odbiorów w innych częściach świata nie jest łatwe.

Na przykład transport do Azji zajmuje około ośmiu dni. Po takim czasie papryka nadaje się jeszcze do jedzenie, ale do handlu - raczej nie.

85 proc. krajowej produkcji papryki pochodzi z zachodniej części regionu radomskiego. Dziennie zbiera się jej około 400 ton.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj