Niemiecka prasa wzywa zachód do ostrej reakcji na postępowanie Rosji wobec Ukrainy. Komentatorzy największych gazet piszą, że Moskwę trzeba dotkliwie ukarać.

Komentator dziennika "Sueddeutsche Zeitung” ocenia, że nie ma żadnej gwarancji, iż rosyjska agresja zatrzyma się na granicy Donbasu. Jak czytamy, ćwierć wieku po zakończeniu zimnej wojny, Europejczycy znowu czują się zagrożeni przez Rosję. Dlatego zachód, musi zrobić wszystko co możliwe, nie wchodząc na poziom militarny, aby surowo ukarać Władimira Putina. Co prawda zaostrzenie sankcji gospodarczych uderzy także w zachód, ale to obecnie drugorzędne - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

Komentator "Die Welt" dodaje, że jeśli Europa pozwoli na agresywną politykę Putina to zapłaci za to wysoką cenę. Zachód wprowadzając ostre sankcje musi pokazać rosyjskiemu prezydentowi, że nie będzie dłużej tolerować jego sztuczek. Trzeba też pracować nad militarnym odstraszeniem neosowieckiego imperializmu - czytamy w "Die Welt".

>>> Czytaj też: Szwedzka prasa: Gangsterzy dowodzący separatystami są bardziej wiarygodni niż lokator Kremla

Wielka Brytania: W wyścigu prowadzi polski premier

Przed dzisiejszym szczytem Unii w Brukseli brytyjskie media podkreślają wysokie szanse Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej - najwyższego zgromadzenia decyzyjnego Unii złożonego z szefów rządów jej 28 państw członkowskich. W Wielkiej Brytanii mniej mówi się natomiast o rywalce Tuska, duńskiej premier Helli Thorning-Schmidt.

"Wszyscy wymieniają nazwisko Donalda Tuska, obecnego polskiego premiera...", "W wyścigu prowadzi polski premier Donald Tusk"- mówią od rana brytyjscy korespondenci telewizyjni w Brukseli. "Guardian" już na początku tygodnia donosił, że brytyjski premier David Cameron zadzwonił w poniedziałek do Tuska, żeby go namawiać do oficjalnego zgłoszenia swojej kandydatury. Brytyjczycy uważają, że stanowiłby on dobrą przeciwwagę dla federalisty i brukselskiego aparatczyka Jean-Claude'a Junckera, zatwierdzonego na szefa Komisji Europejskiej.

W czwartek konserwatywny "Daily Telegraph" oficjalnie namaścił Tuska chwaląc go w artykule redakcyjnym. Dziennik wyrażał też żal, że nie da się na dzisiejszym szczycie wybrać dwóch Polaków, Tuska i Sikorskiego, którego widzi jako silnego szefa unijnej dyplomacji, następcę słabej Catherine Ashton w kryzysowych czasach.

Dziś na swojej stronie internetowej "Guardian" nadal obstawia Donalda Tuska, choć zauważa, że może mu przeszkadzać nieznajomość francuskiego i słaba znajomość angielskiego.

Hiszpania: media opisują sylwetkę Donalda Tuska

Donald Tusk ma największe szanse na pozostanie nowym przewodniczącym Rady Europejskiej - zapewniają komentatorzy największych, hiszpańskich gazet. Mimo, że decyzja, kto zastąpi Hermana Van Rompuya jeszcze nie zapadła, hiszpańska prasa przybliża dzisiaj sylwetkę polskiego premiera.
"Przewodniczącym Rady Europejskiej zostanie Donald Tusk. Wiemy to z potwierdzonych źródeł dyplomatycznych” - twierdzi komentator dziennika "ABC". I przypomina, że jeśli tak się stanie, będzie to najwyższe stanowisko, jakie zajmie w Unii Europejskiej przedstawiciel Europy Wschodniej.

Dziennikarz "La Vanguardii", gazety, który też stawia na Tuska - przypomina, że jeśli zostanie wybrany, to on pokieruje najbliższym szczytem Unii Europejskiej z Rosją. "Putin musiałby wtedy negocjować z politykiem reprezentującym kraj będący jeszcze niedawno w orbicie wpływów Rosji” - czytamy w "La Vanguardii".

"Wybranie Tuska byłoby podniesieniem rangi Polski i potwierdzeniem, że jest ważnym aktorem w Unii” - to opinia opublikowana w dzienniku "Economista". Komentatorzy utrzymują, że nominację Polaka popiera większość krajów, m.in. Wielka Brytania. Ich zdaniem, najmniej zainteresowany kierowaniem Radą Europejską jest sam premier Polski. Twierdzą, że od miesięcy do przyjęcia funkcji ma go przekonywać Angela Merkel. Jednak - jak zapewniają - Tusk woli dokończyć kadencję i przeprowadzić Platformę Obywatelską przez wybory parlamentarne.

Włoskie media: Wybór Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej to sankcja dla Rosji

Zgodnie z oczekiwaniami, eskalacja kryzysu ukraińskiego była głównym tematem dwudniowego nieformalnego szczytu ministrów spraw zagranicznych UE w Mediolanie. Ostateczne decyzje w sprawie reakcji UE na agresję Rosji pozostawiono jednak uczestnikom rozpoczynającego się za kilka godzin szczytu w Brukseli.

W swym wystąpieniu w Mediolanie szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski zaapelował o wypracowanie wspólnej europejskiej linii w sprawie Ukrainy i stosunków z Rosją, tak aby inicjatywy i posunięcia tej ostatniej nie zaskakiwały więcej Europy i nie wymagały każdorazowej improwizowanej reakcji.

Sprawą zobowiązała się zająć włoska minister spraw zagranicznych Federica Mogherini, obiecując, że linia taka gotowa będzie do końca włoskiej prezydencji UE, czyli do końca tego roku.

Jak wiadomo, szefowa włoskiej dyplomacji jest chyba jedyną już kandydatką na stanowisko wysokiego przedstawiciela do spraw polityki zagranicznej i bezpieczeństwa i od jej nominacji w Brukseli dzieli nas już kilka godzin. Pewna jest tego włoska prasa, tak jak nie ma - jej zdaniem- konkurentów Donald Tusk, by zostać przewodniczącym Rady Europejskiej. Objęcie tego stanowiska przez polskiego premiera byłoby według wielu komentatorów pierwszą nową sankcją, nałożoną na Rosję za eskalację agresji na Ukrainę.