Jedlak: RPP - cięcie w normie, a nawet poza nią

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 października 2014, 03:15
Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny Dziennika Gazety Prawnej, fot. Wojciech Górski
Krzysztof Jedlak, kierownik działu podatki, fot. Wojciech Górski/DGP
Rada Polityki Pieniężnej jest wyjątkowym „okazem” wśród banków centralnych, o których słyszymy najczęściej.

Analizuje wysokość inflacji (a ostatnio nawet skalę i trwałość deflacji), bierze pod uwagę oczekiwania co do wzrostu (zmiany) cen w przyszłości. Zastanawia się, co będzie z gospodarką. Na przykład – ile potrwa i jak głębokie będzie ostatnie, kolejne w ciągu kilku lat, spowolnienie.

A potem po prostu podnosi lub obniża – ostatnio obniża – stopy procentowe, wczoraj o 0,5 pkt proc. W tym drugim przypadku daje oddech wszystkim kredytobiorcom i ułatwia, np. przedsiębiorcom, pożyczanie pieniędzy. Pieniądz robi się tańszy i tylko ciułacze mogą zgrzytać zębami.

RPP prowadzi normalną politykę pieniężną? Robi to, co inne banki centralne? Jeśli ktoś tak uważa, powinien przemyć oczy i dobrze się rozejrzeć. Bo nie widzi świata, w jakim żyjemy.

Pojęcie normy w najbardziej konserwatywnej – wydawałoby się – sferze, jaką są finanse, bardzo się zmieniło. Najpierw wydawało się, że od normy odbiega tylko – bo, być może, musi, a w każdym razie, bo mu wolno, skoro odpowiada za ¼ globalnej gospodarki – Fed ze swoim gigantycznym luzowaniem ilościowym i ratowaniem amerykańskiej, ale i światowej ekonomii poprzez zerowe stropy i drukowanie dolarów. Potem dołączył Bank Anglii, a w końcu pojawiła się Abe-ekonomia, a wraz z nią kontrowersyjna zmiana polityki Bank of Japan. Mimo niemieckich protestów Europejski Bank Centralny poddaje się na raty. A zapowiedziany program skupu aktywów, którego wartość może być liczona nie w miliardach, lecz w bilionach euro, wskazuje, że kapitulacja jest już na horyzoncie. Spadek w sierpniu produkcji przemysłowej w Niemczech, największy od prawie sześciu lat, nadaje temu nowy kontekst.

Jeśli nie cztery najważniejsze banki centralne świata wyznaczają normę, to kto? My wciąż płyniemy tradycyjnym kursem, troszcząc się głównie o to, czy wysokość stóp jest adekwatna do potrzeb i sytuacji, i trzymając się zdrowych zasad finansowej nawigacji, bo w naszej zatoce (jeszcze?) możemy sobie na to pozwolić. Ale świat wokół jest bardzo niebezpieczny. Gdyby nie był, wczorajsze cięcie stóp przez RPP byłoby mniejsze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj