Bugaj: Mario Draghi rozczarował

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 grudnia 2014, 17:38
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj/Media
Dzisiejsza sesja miała stać pod znakiem jednego wydarzenia jakim była konferencja EBC. Od jakiegoś czasu zarówno Mario Draghi jak i jego zastępca rozbudzali oczekiwania co do podjęcia dalszych kroków w celu pobudzenia aktywności gospodarczej.

Dzisiejsza sesja miała stać pod znakiem jednego wydarzenia jakim była konferencja EBC. Od jakiegoś czasu zarówno Mario Draghi jak i jego zastępca rozbudzali oczekiwania co do podjęcia dalszych kroków w celu pobudzenia aktywności gospodarczej. Dzisiaj też o nich mówili, ale nie działali. Inwestorzy trochę stracili już cierpliwość do powtarzanych ciągle tych samych słów bez akcji w sferze realnej.

Pierwsza część sesji przebiegała spokojnie, a nawet lekko wzrostowo. Tak bardzo często wygląda oczekiwanie na konferencję EBC, co do której są pozytywne oczekiwania. Dzisiaj były one jak najbardziej na miejscu, gdyż przed dwoma tygodniami sam prezes Mario Draghi mówił o potrzebie niezwłocznego działania w celu podniesienia oczekiwań inflacyjnych. Później jego zastępca jako pierwszy z przedstawicieli banku potwierdził opracowywany plan skupu obligacji skarbowych, który miałby ruszyć na początku przyszłego roku.

Z tych dwóch wypowiedzi wynikało, że QE praktycznie jest już przesądzone i dzisiaj należało to potwierdzić. W rzeczywistości tak się stało, gdyż Mario Draghi całkiem wyraźnie sugerował, że QE z początkiem przeszłego roku jest bardzo prawdopodobne. Inwestorom to jednak nie wystarczyło i rozpoczęła się wyprzedaż.

Spadki indeksów w istocie były zastawiające, gdyż ciężko było w dniu dzisiejszym o inną deklarację. Przecież dopiero niedawno ruszył skup listów zastawnych oraz obligacji zabezpieczonych aktywami. Ponadto w przyszłym tygodniu odbędzie się druga runda TLTRO, czyli długoterminowych pożyczek dla banków. Naprawdę ciężko było sobie wyobrazić, że QE zostanie ogłoszone już dzisiaj.

Ponadto pamiętać trzeba, że Mario Draghi nie jest mistrzem działania, ale mówienia. Chce on z samej decyzji o QE wydobyć jak najwięcej w postaci osłabienia waluty wspólnotowej, a to oznacza budowanie napięcia przed ostatecznym zaimplementowaniem tego narzędzia. Dzisiaj ta strategia zawiodła, a efektem tej porażki były głębokie spadki indeksu, które w krótkim terminie grzebią nadzieję na zauważalnie lepsza końcówkę roku. Indeks WIG20 oddał wtorkowe wzrosty, czyli de facto wróciliśmy do punktu wyjścia sprzed wybicia. Pewnym pocieszeniem jest niewielkim obrót, ale i to nie do końca jest pozytywem, gdyż oznacza, że inwestorzy zagraniczni do naszego rynku cały czas podchodzą z rezerwą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj