Jedlak: Rachuby Rosji

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 grudnia 2014, 03:15
Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny Dziennika Gazety Prawnej, fot. Wojciech Górski
Krzysztof Jedlak, kierownik działu podatki, fot. Wojciech Górski/DGP
Kiedy Bank Rosji podwyższył kilka dni temu stopy o 100 pkt bazowych do 10,5 proc., wszyscy uznali, że nie zamierza – mimo doraźnych interwencji na rynku walutowym – zanadto bronić rubla (zdaniem analityków do skutecznej obrony konieczna była podwyżka o 300–400 pkt), bo jego osłabienie doskonale amortyzuje przecenę ropy.

Mówiąc inaczej: mimo że cena surowca w dolarach drastycznie spadła, sprzedająca go Rosja inkasuje, licząc w rublach, tyle samo, co wcześniej. A to ratuje budżet państwa, choć nie bilans handlowy.

Zeszłotygodniowa podwyżka była jednak tylko zasłoną dymną lub przejawem złudnych nadziei. Teraz była kolejna – i to o 650 pkt bazowych do 17 proc. Rosjanie najwyraźniej nie chcieliby już uszczuplać rezerw dewizowych (szybko topnieją z powodu odpływu kapitału, interwencji walutowych i konieczności wspierania rodzimych firm oraz banków zadłużonych w euro i dolarach), chcą też zdusić rosnącą gwałtownie inflację (mocarstwowość mocarstwowością, ale ludzie woleliby jeść i żyć, jak dotąd). Ma to oczywiście swoją cenę. Jest nią recesja. Bardzo wysokie stopy mrożą gospodarkę naszego sąsiada, a los kredytobiorców i innych dłużników jest nie do pozazdroszczenia.

Zapewne Rosjanom towarzyszy przekonanie (nadzieja), że cena ropy (już poniżej 60 dol. za baryłkę gatunku brent) osiągnęła dno. A więc że amortyzacja wpływów ze sprzedaży surowca przez taniejącego rubla nie będzie konieczna i budżet się obroni (za jakiś czas uderzy weń mocno recesja, ale do tego czasu ropa może podrożeć). Co za tym idzie – nadeszła pora, żeby się zająć wartością swojej waluty i inflacją. Stąd pokerowa zagrywka banku centralnego. Skutek: rubel się umocnił. Sęk w tym, że tylko na chwilę, a potem runął. Tąpnęła też moskiewska giełda. Panika na rynku finansowym może być zaraźliwa dla gospodarki i społeczeństwa. Jeśli w rachubach Banku Rosji i rosyjskich władz tkwi poważny błąd, a na to wygląda, to dramat dopiero się zaczyna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Rosja
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj