Sierakowska: Złoto po 1300 dol. za uncję

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
21 stycznia 2015, 11:03
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA/Media
We wtorek nastroje na globalnych rynkach towarowych były zróżnicowane – notowania surowców energetycznych, a także niektórych towarów rolnych, spadały, co ciągnęło w dół indeks CRB.

Wczoraj jego wartość zniżkowała o 2,35% do poziomu 218,97 pkt. Z kolei na rynkach metali, cukru oraz niektórych zbóż dominował kolor zielony.

Cena złota kontynuuje wzrosty

Strona popytowa bardzo dobrze radzi sobie ostatnio na rynkach metali szlachetnych. Wczoraj najsilniej rosły notowania palladu, które zwyżkowały o 2,5%, jednak dynamicznie zwyżkowały także ceny złota, srebra i platyny.

Złoto we wtorek podrożało o 1,35%, kończąc sesję w okolicach 1294 USD za uncję. Dzisiaj rano poziom cen żółtego kruszcu jest wyższy i testuje już poziom 1300 USD za uncję. Surowiec ten odnotowuje bardzo dobry początek roku – jeszcze podczas sesji 2 stycznia jego cena znalazła się nawet poniżej 1170 USD za uncję.

Wczoraj wzrostom cen złota sprzyjał osłabiający się nieco dolar amerykański, który jest negatywnie skorelowany z notowaniami żółtego kruszcu. Jednak gwałtowna zwyżka cen złota wynika przede wszystkim ze wzrostu zainteresowania tym kruszcem jako bezpieczną przystanią w obecnej, niespokojnej sytuacji na globalnym rynku finansowym. We wtorek Międzynarodowy Fundusz Walutowy obciął prognozy dotyczące globalnego wzrostu gospodarczego. Z kolei obecnie rynek wyczekuje na ruch Europejskiego Banku Centralnego w zakresie stymulacji gospodarki strefy euro.

Dodatkowym czynnikiem zwiększającym niepewność są nadchodzące wybory parlamentarne w Grecji, które odbędą się już w najbliższą niedzielę. Według sondaży, duże szanse na wygraną ma sprzeciwiająca się bailoutowi partia Syriza – jeśli te prognozy się spełnią, to może to oznaczać wzrost napięć polityczno-gospodarczych w strefie euro w kolejnych miesiącach. To zaś sprzyjałoby wzrostom cen złota.

Ropa wciąż pod presją podaży

Tymczasem na rynku ropy naftowej wciąż przeważa strona podażowa. Wczoraj cena tego surowca w USA, czyli ropa gatunku West Texas Intermediate, została przeceniona o 2,6%, przez co jej cena spadła z powrotem poniżej 47 USD za baryłkę. Negatywne nastroje podczas wczorajszej sesji nie dziwiły, biorąc pod uwagę relatywnie słabe dane dotyczące chińskiego PKB oraz bardziej pesymistyczne prognozy MFW dotyczące globalnej gospodarki.

W Stanach Zjednoczonych uwagę we wtorek przyciągnęły jednak także konferencje dwóch dużych spółek zajmujących się obsługą pól naftowych – Halliburton i Baker Hughes. Obie spółki zaprezentowały swoje kwartalne wyniki finansowe, a przy okazji przedstawiły swoje prognozy dotyczące sytuacji na amerykańskim rynku naftowym w kolejnych miesiącach.

Obie spółki deklarują, że ze spokojem patrzą na obecną sytuację spółek wydobywczych w USA, mimo że oczekują spadku aktywności wiertniczej nawet o połowę. Spółki te deklarują, że z podobnymi kryzysami radziły sobie już wcześniej i według ich doświadczenia, trudna sytuacja na rynku wiertniczym utrzyma się jeszcze w pierwszej połowie tego roku, natomiast już jego druga połowa będzie okresem ożywienia na tym rynku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj